Kolejna via ferrata, którą rozpoczynamy na Passo del Groste. Dostajemy się tutaj, podobnie jak dzień wcześniej kolejką z przełęczy Karola Wielkiego.

Po morskim dnie…

Początek szlaku to podejście po wielkich skalnych płytach, z których dookoła wyrastają iglice, charakterystyczne dla dolomickiego krajobrazu. Tego typu widoki możemy podziwiać dzięki temu, że w tym miejscu miliony lat temu było wielkie morze, z którego wypiętrzyły się góry, a wielkie płyty skalne są efektem działania piasku. 

Dookoła piękne widoki

Następnie długi trawers w skalnej półce zaprowadził nas wprost na przełęcz Bocchetta dei Camosci, z której to rozpościera się wspaniały widok na Presanelle.

Zmiana kierunku= zmiana widoków

Dalej, nam się również nie nudzi. Szlak odwraca swój kierunek i teraz zmierzamy w kierunku południowym. Powoli, wznosząc się ku górze docieramy do podnóża Cima Falkner, skąd rozpościera się wspaniały widok na Lago di Molveno. Tutaj rozpoczyna się najciekawszy odcinek szlaku- mianowicie przejście półką skalną z dużą ekspozycją. Stąd stromym zejściem schodzimy serią drabinek, klamer oraz lin ustawionych pionowo do Bocca del Tuckett. Krótkie zejście dozuje nam sporo wrażeń, a to ze względu na fakt, że idąc ciągle mamy głowy innych turystów pod swoimi stopami.

WYBIERAJĄC SIĘ NA WYCIECZKI W GÓRY NIE ZAPOMNIJ O DODATKOWYM UBEZPIECZENIU, KTÓREGO KOSZT NA JEDEN DZIEŃ TO ZALEDWIE 2- 3 ZŁ! UBEZPIECZENIE TURYSTYCZNE MOŻESZ ZNALEŹĆ TUTAJ
W tle Lago di Molveno
 

Poszukujesz nowego sprzętu na via ferraty? Sprawdź!

Jeden z ciekawszych odcinków szlaku
 



Akcja ratunkowa

Z przełęczy Tuckett po niewielkim lodowcu schodzimy w kierunku schroniska o takiej samej nazwie. Tutaj jesteśmy świadkami akcji ratunkowej. Manewry śmigłowca pomiędzy skalnymi iglicami robią na nas duże wrażenie.

Czy ktoś zamawiał śnieg?? W butach? ;D
Śmigłowiec w akcji

Wymarzony nocleg z widokiem!

Schronisko Tuckett (2272 m n.p.m.) robi spore wrażenie ze względu na fakt swojego położenia. Umiejscowienie go na półce skalnej, nad kilkusetmetrowym urwiskiem daje efekt „wow”, gdy tylko się je ujrzy.
Po przerwie w schronisku „łapie” nas deszcz. Zza górami co raz częściej słychać odgłosy burzy, jednak na całe szczęście mija ona nas bokiem. Schodzimy do schroniska Casei, a następnie do Vallesinella, skąd busem dojeżdżam do Madonny di Campiglio.

Rifugio Tuckett
Dbamy o naszego małego towarzysza ;D
Ucieczka przed burzą
A po burzy zawsze wychodzi słońce 😉



Jeśli znalazłeś na naszym blogu poszukiwane przez Ciebie informacje, kolejną inspirację na wycieczkę, czy odpowiedź na nurtujące Ciebie pytanie, to będziemy niezwykle wdzięczni, gdy wrzucisz nam napiwek do naszej blogowej świnki skarbonki (kliknij w poniższy obrazek). Dziękujemy!!!