Każdy etap podróżowania z dzieckiem przynosi nowe wyzwania i pytania. Sam moment, w którym przesiedliśmy się z fotelika z wewnętrznymi pasami na model dla starszaka, w którym dziecko zapinane jest już tradycyjnym pasem samochodowym, był dla nas całkiem sporym wydarzeniem. Bardzo czekaliśmy na premierę Thule Palm, bo wiedzieliśmy, że marka szykuje rozwiązanie z dedykowanym podnóżkiem, wpinanym bezpośrednio w fotelik.
Marka Thule nie jest nam oczywiście obca. Na blogu mogliście już przeczytać naszą recenzję fotelika Thule Maple, a przez ostatnie lata korzystaliśmy również z kilku innych produktów tej marki. Z Thule Palm korzystamy od prawie dwóch miesięcy i w tym czasie przejechaliśmy około 4 tysięcy kilometrów. To były zarówno krótkie, codzienne przejazdy, jak i dłuższe trasy, podczas których mogliśmy sprawdzić, jak fotelik radzi sobie wtedy, kiedy starsza córka spędza w nim po kilka godzin.
To oczywiście dopiero początek naszych testów. Thule Palm ma służyć nam przez kolejne lata, dlatego do tego tekstu będziemy wracać i aktualizować go wraz z kolejnymi doświadczeniami. Już teraz możemy jednak podzielić się pierwszymi wrażeniami po kilku tygodniach codziennego użytkowania i kilku tysiącach wspólnie przejechanych kilometrów.

Thule Palm – pierwsze wrażenia i montaż w samochodzie


Od razu zwróciliśmy też uwagę na jego stosunkowo smukłą konstrukcję. I to akurat w naszym samochodzie ma naprawdę duże znaczenie. Do tej pory, kiedy na tylnej kanapie pojawiały się dwa foteliki, środkowe miejsce było w praktyce… niezbyt użyteczne. Teraz Palm zajmuje na tyle mało przestrzeni, że w razie potrzeby ktoś może usiąść pomiędzy fotelikami. Niby drobiazg, ale dla rodziny, która czasami podróżuje w większym składzie, jest to naprawdę praktyczne rozwiązanie. W naszym przypadku Skoda Octavia kombi przestała być autem, które w praktyce traktowaliśmy jako czteroosobowe.
Dopiero podczas kolejnych podróży zaczęliśmy zwracać uwagę na rzeczy, których nie da się ocenić podczas pierwszego montażu. To, jak dziecko siedzi, czy pas układa się prawidłowo, jak wygląda pozycja podczas snu i wreszcie – czy po kilku godzinach jazdy nadal jest po prostu wygodnie. W przypadku Thule Palm właśnie te elementy okazały się dla nas najciekawsze.

Jak Thule Palm sprawdza się podczas codziennego użytkowania?
Po pierwszych tygodniach użytkowania możemy już powiedzieć, że nasza starsza córka po prostu dobrze czuje się w tym foteliku. Nie ma problemu z dłuższą jazdą, a sam Thule Palm jest wygodny i dobrze dopasowuje się do jej wzrostu. Duże znaczenie ma tutaj oczywiście możliwość łatwej regulacji zagłówka. W przypadku fotelika, który ma służyć dziecku przez kilka kolejnych lat, łatwe dopasowanie go do wzrostu jest po prostu konieczne. W Thule Palm zagłówek regulujemy ruchem jednej ręki, dzięki czemu można szybko ustawić odpowiednią wysokość.
Nasza córka bez problemu radzi sobie również z zapinaniem i odpinaniem pasa, choć my i tak zawsze sprawdzamy, czy wszystko jest odpowiednio ułożone. Kilka sekund wystarczy, żeby upewnić się, że pas jest prawidłowo zapięty i można spokojnie ruszać w drogę.

Warto też zwrócić uwagę na samo siedzisko. W poprzednim foteliku zauważaliśmy, że podczas dłuższej jazdy nasza córka czasami zsuwała się pośladkami do przodu, szukając wygodniejszej pozycji. W Thule Palm zastosowano wyprofilowane, wypukłe siedzisko, które pomaga utrzymać bardziej stabilną pozycję podczas jazdy. Po kilku tygodniach użytkowania zauważyliśmy, że nie „zjeżdża” do przodu i nie musi tak często zmieniać pozycji.
To oczywiście tylko jeden z elementów, który wpływa na komfort, ale naszym zdaniem ma znaczenie szczególnie podczas dłuższych tras. Dopiero w połączeniu z podparciem stóp dziecko może siedzieć w bardziej naturalnej i stabilnej pozycji. I właśnie dlatego temat podnóżka okazał się dla nas znacznie ciekawszy, niż początkowo zakładaliśmy.

Jak Thule Palm sprawdza się podczas snu?

Thule Palm Footrest – czy podnóżek naprawdę jest potrzebny?
Spośród wszystkich elementów Thule Palm to właśnie dedykowany podnóżek Thule Palm Footrest najbardziej nas interesował. Wiedzieliśmy, że Thule przygotowuje fotelik dla starszaków z możliwością zamontowania podnóżka bezpośrednio w jego konstrukcji i byliśmy bardzo ciekawi, jak takie rozwiązanie sprawdzi się w praktyce.
Sam Thule Palm jest oczywiście kompletnym fotelikiem i można korzystać z niego bez żadnych dodatkowych akcesoriów. My testujemy go jednak razem z Thule Palm Footrest i już po pierwszych podróżach okazało się, że właśnie ten element będzie dla nas jednym z najciekawszych podczas całego testu.
Kiedy dziecko podróżuje w foteliku, jego nogi często po prostu nie sięgają do podłogi i wiszą w powietrzu. U naszej córki widzieliśmy to szczególnie podczas dłuższych tras – czasami wierciła się, kopała w przedni fotel albo szukała dla nóg jakiegoś punktu podparcia. Dlatego byliśmy bardzo ciekawi, czy dedykowany podnóżek Thule Palm Footrest rzeczywiście zrobi różnicę.
Co ciekawe, pierwsze podejście wcale nie było miłością od pierwszego wejrzenia. Przez pierwsze dwie jazdy córka po prostu go składała. Była przyzwyczajona do podróżowania z nogami bez dodatkowego podparcia, więc sam podnóżek był dla niej po prostu czymś nowym. Dopiero kiedy spokojnie wytłumaczyliśmy jej, że tak samo jak my opieramy stopy o podłogę samochodu, ona może oprzeć nogi na swoim podnóżku, zaczęła patrzeć na niego trochę inaczej.

Przełom nastąpił jednak bardzo szybko. Już po kilku kolejnych przejazdach, po wejściu do samochodu, sama zaczęła odruchowo rozkładać podnóżek i układać na nim nogi. Dzisiaj korzysta z niego zupełnie naturalnie, a kiedy trzeba, sama potrafi poprawić jego ustawienie i dopasować go do siebie.
I to chyba najlepiej pokazuje, że wcześniej wiszące nogi może i nie były dla niej szczególnym problemem, ale kiedy pojawiło się wygodne miejsce, na którym może je oprzeć, bardzo szybko stało się ono naturalnym elementem każdej podróży.
Po kilku tygodniach korzystania widzimy też różnicę wtedy, kiedy córka przesiada się do naszego drugiego samochodu, gdzie jej fotelik nie ma podnóżka. W Thule Palm z Footrest ma stałe miejsce do oparcia nóg, dzięki czemu podczas dłuższej jazdy siedzi po prostu wygodniej, stabilniej i mniej sie wierci.


Przed rozpoczęciem testów traktowaliśmy Thule Palm Footrest jako ciekawe rozwiązanie, ale nie wiedzieliśmy, jak bardzo wpłynie ono na codzienny komfort podczas jazdy. Dzisiaj mamy już na ten temat zupełnie inne zdanie. Jeśli dużo podróżujecie samochodem, naszym zdaniem warto od razu rozważyć zakup Palm Footrest razem z fotelikiem. W naszym przypadku nie okazał się kolejnym gadżetem, ale elementem, który rzeczywiście zmienił komfort podróżowania.
I właśnie dlatego trochę szkoda, że Thule Palm Footrest trzeba kupić osobno. Thule Palm sam w sobie jest oczywiście kompletnym fotelikiem, ale po naszych pierwszych doświadczeniach mamy wrażenie, że dopiero w połączeniu z dedykowanym podnóżkiem cały zestaw pokazuje swoje największe możliwości. Z naszej perspektywy byłoby świetnie, gdyby można było kupić oba elementy od razu jako jeden kompletny zestaw.
Co ważne, Footrest nie jest przypadkowym dodatkiem, który po prostu stawiamy pod nogami dziecka. Został zaprojektowany specjalnie do współpracy z Thule Palm i – jak podaje producent – przeszedł testy zderzeniowe. Dlatego również pod tym względem zdecydowanie bardziej przekonuje nas takie rozwiązanie niż próby podkładania dziecku pod nogi torby, plecaka czy innych przypadkowych przedmiotów, które po prostu znajdą się w samochodzie.

Co nam się podoba w Thule Palm?
Po pierwszych tygodniach użytkowania najbardziej doceniamy:
- jakość wykonania i dopracowanie fotelika,
- smukłą konstrukcję, dzięki której w naszym aucie odzyskaliśmy środkowe miejsce na tylnej kanapie,
- komfort podczas dłuższych podróży,
- dobrą pozycję podczas snu,
- prosty montaż i łatwą regulację,
- a przede wszystkim Thule Palm Footrest, który okazał się znacznie bardziej przydatny, niż początkowo zakładaliśmy.

Co warto wziąć pod uwagę?
Największą rzeczą, na którą warto zwrócić uwagę przed zakupem, jest to, że Thule Palm Footrest nie jest częścią podstawowego zestawu i trzeba kupić go osobno. A szkoda, bo po naszych pierwszych doświadczeniach właśnie ten element uznalibyśmy za świetne uzupełnienie fotelika, szczególnie jeśli dużo podróżujecie samochodem.
Oczywiście oznacza to również wyższy koszt całego zestawu, bo Thule Palm i Palm Footrest to już propozycja z wyższej półki cenowej.
Sam podnóżek jest też dodatkowym elementem, do którego dziecko musi przyzwyczaić się podczas wsiadania i wysiadania z samochodu. W naszym przypadku nie stanowiło to jednak większego problemu.

Thule Palm i Palm Footrest – nasza opinia
Thule Palm ma służyć nam przez kolejne lata, dlatego traktujemy tę recenzję jako punkt wyjścia do dalszych testów. Już po pierwszych tygodniach użytkowania możemy jednak powiedzieć, że bardzo dobrze sprawdził się zarówno podczas codziennych przejazdów, jak i dłuższych podróży.
Doceniamy jego jakość wykonania, łatwy montaż, smukłą konstrukcję oraz to, jak sprawdza się podczas snu. Dużym plusem jest również sposób, w jaki fotelik pomaga utrzymać stabilną i wygodną pozycję podczas jazdy.
Największym odkryciem całego zestawu okazał się jednak dla nas Thule Palm Footrest. Wiedzieliśmy, że podnóżek może poprawić komfort podczas podróży, ale nie spodziewaliśmy się, że tak szybko stanie się dla naszej córki naturalnym elementem fotelika. Dziś po prostu sama rozkłada go po wejściu do samochodu i od razu układa na nim nogi.
Dlatego jeśli mielibyśmy coś doradzić osobom rozważającym zakup Thule Palm, szczególnie z myślą o częstych
i dłuższych podróżach, warto od razu wziąć pod uwagę również Palm Footrest. Naszym zdaniem to właśnie połączenie obu tych elementów pokazuje pełnię możliwości tego zestawu.
A my? Przed nami kolejne podróże i kolejne tysiące kilometrów. Thule Palm zostaje z nami na dłużej, a do tej recenzji będziemy wracać i aktualizować ją wraz z kolejnymi doświadczeniami. Na dziś możemy powiedzieć jedno: zarówno Palm, jak i Palm Footrest bardzo dobrze sprawdziły się podczas naszych pierwszych wspólnych podróży.

