Radunia (573 m n.p.m.) to drugi co do wysokości wyodrębniający się szczyt Masywu Ślęży. Jest on znacznie mniej popularnym celem wycieczek niż jego wyższa o prawie 150 metrów “siostra”- Ślęża. Pewnie wpływ na to ma fakt, iż obecnie nie ma możliwości wdrapania się na wierzchołek Raduni ze względu na ochronę przyrody. Jednak widoki, jakie rozpościerają się z jej południowych i północnych zboczy są warte tego, by tu zawitać. Najkrótszą opcją dostania się na ścieżkę okalającą wierzchołek Raduni jest rozpoczęcie wycieczki na Przełęczy Tąpadła (384 m n.p.m.). My, wybieramy nieco dłuższą opcję i wycieczkę rozpoczynamy przy zalewie w Sulistrowicach.

Zalew w Sulistrowicach

Wycieczkę rozpoczynamy przy Zalewie w Sulistrowicach. Przy samej plaży znajduje się parking, który pomieści ok. 20 samochodów. My, nie mamy problemu, by tu zaparkować, gdyż jest styczeń. Jednak w okresie letnim, pewnie może tutaj być ciasno. Z tej strony zalewu czekają na nas dwie wiaty, miejsce na ognisko, a także drewniane leżaki. Korzystając z tych atrakcji, cały czas możemy spoglądać na Ślężę, która z tej strony prezentuje się wyjątkowo.

Widok na Ślężę znad zalewu w Sulistrowicach

Kierunek Radunia

By dostać się znad Zalewu w Sulistrowicach w okolicę Raduni, najpierw musimy dotrzeć na Przełęcz Słupicką (326 m n.p.m.). Najłatwiej byłoby wybrać czerwony szlak, który po ok. 30 minutach zaprowadziłby nas prosto do pierwszego celu naszej wędrówki. Jednak my lubimy sobie komplikować sprawy. By nie wędrować tą samą drogą, najpierw maszerujemy brzegiem zbiornika wodnego, a następnie wchodzimy w zabudowania Sulistrowiczek, a konkretnie na osiedle Leśne Zacisze. Sporo tu domków letniskowych, więc nazwa jak najbardziej jest trafna. Krocząc po uliczkach tej wsi, namierzamy drogę leśną, która nas zaprowadzi wprost na Przełęcz Słupicką. Tym samym zamiast wspomnianych 30 minut, odcinek ten zajął nam blisko godzinę, ale przynajmniej nieco poznaliśmy okolicę;)

W drodze na Przełęcz Słupicką
Skrzyżowanie szlaków na Przełęczy Słupickiej

Przełęcz Słupicka- Radunia

Na Przełęczy Słupickiej znajduje się węzeł szlaków. Mamy możliwość wyboru szlaki koloru czerwonego (Sulsitrowice- Oleszna), zielonego (Słupice- Przełęcz Tąpadła), bądź niebieskiego (Przełęcz Sulistrowicka- Radunia). My wybieramy opcję numer trzy, z tym że będziemy kierować się ku Raduni. Natomiast szlakiem zielonym planujemy schodzić (jednak jak się niedługo przekonacie, na planach się skończy…). Szlak niebieski wita nas dość stromym podejściem do góry. Po złapaniu lekkiej zadyszki w nagrodę za wysiłek otrzymujemy widoki na Równinę Wrocławską ze stolicą Dolnego Śląska w roli głównej. Kolejny odcinek szlaku nie wyróżnia się niczym szczególnym. Maszerujemy leśną ścieżką, stopniowo zdobywając wysokość. Spokojną wędrówkę wykorzystujemy na to, by nauczyć Tosię odgłosów leśnych zwierząt. W ten sposób czas nam tak szybko zleciał, że dotarliśmy na rozdroże pod Radunią. Nasz szlak niebieski skręca w prawo, na wprost wiedzie ścieżka, którą do 2014 roku przebiegał szlak, a w lewo skręca nieoznakowana droga.

Na niebieskim szlaku w kierunku Raduni
Malownicza ścieżka z Przełęczy Słupickiej w kierunku Raduni
Tosia w czasie wędrówek poznaje przyrodę

Wokół Raduni

Od 2014 roku szlak niebieski nie wiedzie przez szczyt Raduni. Wszystko ze względu na konieczność ochrony unikatowych roślin porastających wierzchołek. Chodzi przede wszystkim o murawy kserotermiczne, a także paproć- zanokcicę klinowatą. Niestety, ruch turystyczny na Raduni na tyle wzrósł, że stanowiska tych roślin były zagrożone. W związku z tym postanowiono o wprowadzeniu zakazu wstępu w obręb szczytowych partii Raduni. Wędrujemy za niebieskimi szlakowskazami w stronę Przełęczy Tąpadła. Ścieżka stopniowo opada w dół. Po drodze mijamy starą infrastrukturę szlakową. Otwiera się nam także widok na Ślężę. W tym momencie zmieniamy również swoje plany. Postanawiamy nie schodzić na Przełęcz Tąpadła i stamtąd wędrować zielonym szlakiem, tylko przejść wokół Raduni i po własnych śladach zejść na Przełęcz Słupicką.

Wejście na szczyt Raduni jest zabronione- informują o tym specjalne tablice
W tle Radunia
Rezerwat przyrody Góra Radunia jest niedostępny dla turystów
Stara infrastruktura szlakowa na niebieskim szlaku wokół Raduni

Mijamy zejście na Przełęcz Tąpadła i od tego momentu wędrujemy pozaszlakową ścieżką. Po lewej naszej stronie dostrzegamy kolejny szlaban ze stosowną informacją zakazującą wejścia na teren rezerwatu przyrody Radunia. Następnie docieramy do skrzyżowania ścieżek, przy którym znajdują się tablice informacyjne, z których możemy dowiedzieć się więcej na temat chronionych tutaj roślin. My skręcamy w lewo, by trawersować Radunię od strony południowej. Teraz utwierdzamy się w przekonaniu, że podjęliśmy dobrą decyzję, by właśnie tędy podążać. Mamy okazję podziwiania pięknej panoramy na Góry Sowie, Wałbrzyskie, Suche, a także Góry Stołowe oraz ośnieżone Karkonosze. Widoki te zawdzięczamy wycince drzew spowodowanej atakiem kornika. Jest tak pięknie, że nawet Tosia obudziła się i podziwia je razem z nami:)

Na szlaku wokół Raduni
Widok na Ślężę z północnych zboczy Raduni

Tutaj także natrafiamy na pozostałości po starożytnych wałach kultowych. Prawdopodobnie powstały one ok. 400-300 lat p.n.e. i otaczały sanktuarium Księżyca, który tutaj czczono (jednocześnie na pobliskiej Ślęży odbywał się kult Słońca). Zachowany do dzisiaj wał ma ok. 1780 metrów długości, 4,5 metra szerokości oraz ok. 60 cm wysokości. Na Raduni odnaleziono przedmioty, które wskazują na ślady pobytu człowieka w tym rejonie nawet 6000 lat temu. Były to fragmenty naczyń z brązu, a także kamienny toporek. Kolejną ciekawostką na temat Raduni jest występowanie w obrębie jej szczytu wysokiej anomalii magnetycznej. Wynika to z jej budowy geologicznej, na którą oprócz serpentynitu składa się także magnetyt. Radunia to niezwykła góra kryjąca wiele tajemnic nadająca się na przyjemny, rodzinny spacer.

Południowe zbocza Raduni

Może Cię zainteresuje? Ślęża z Przełęczy Tąpadła

Wracamy do Sulistrowic

Po nasyceniu oczu pięknymi widokami postanawiamy przysiąść na drugie śniadanie. Do takich celów najlepiej nadaje się pieniek. Herbata z termosu i kanapki wyjątkowo dobrze smakują w takich okolicznościach przyrody. Po chwili oddechu postanawiamy ruszyć w drogę powrotną. Tosia nam się tak rozbrykała, że postanawia pomaszerować na własnych nóżkach. Duma nas rozpiera, gdy widzimy jak dzielnie sobie radzi i chętnie przemierza kolejne metry. Gdy mówi dość, sama pakuje się do nosidła i w ten sposób docieramy na Przełęcz Słupicką. Tutaj już nie eksperymentujemy, tylko za czerwonymi szlakowskazami udajemy się do Sulistrowic, by po 12-kilometrowej wędrówce znów zameldować się obok zalewu, przy którym zostawiliśmy samochód.

PIt Stop na drugie śniadanie
Tosia coraz chętniej tupta na własnych nóżkach

Jeśli znalazłeś na naszym blogu poszukiwane przez Ciebie informacje, kolejną inspirację na wycieczkę, czy odpowiedź na nurtujące Ciebie pytanie, to będziemy niezwykle wdzięczni, gdy wrzucisz nam napiwek do naszej blogowej świnki skarbonki (kliknij w poniższy obrazek). Dziękujemy!!!