Kozia Góra to niewysoki, wznoszący się na 681 m n.p.m. szczyt leżący w Beskidzie Śląskim. On, jak i jego najbliższa okolica jest popularnym miejscem rekreacji dla mieszkańców Bielska-Białej, w których granicach administracyjnych leży. Wycieczka na Kozią Górę nie wymaga włożenia zbyt wiele wysiłku, ani także zagospodarowania większej ilości czasu. Niezależnie od tego, który ze szlaków wybierzecie, wędrówka nim nie powinna zająć więcej niż 60 minut w jedną stronę. No, chyba że tak jak my wędrujecie z 2-latką, którą wszystko dookoła interesuje;)

Kozia Góra- gdzie rozpocząć wycieczkę?

Najkorzystniejszym miejscem do rozpoczęcia wycieczki na Kozią Górę jest zaparkowanie samochodu w okolicach, tzw. Cygańskiego Lasu. To leśny park, którego ścieżkami w głównej mierze będziemy wędrować ku szczytowi Koziej Góry. W okolicach parku nie ma żadnego dużego parkingu. Nam udało się znaleźć miejsce w okolicach poczty polskiej, która mieści się na ulicy Pocztowej. 

Do Cygańskiego Lasu możecie również dojechać komunikacją miejską. Dojeżdżają tu autobusy linii nr 1.

Przez Cygański Las

Cygański Las, przez który będziemy wędrować ku szczytowi Koziej Góry to park leśny, który wzorowany był na Lesie Wiedeńskim. Powstał w latach 60. XIX wieku jako miejsce rekreacji i odpoczynku dla mieszkańców Mikuszowic. Zainicjowało to budowę w tej okolicy willi przez najbogatszych mieszkańców Bielska, a także obiektów gastronomicznych, rozrywkowych i noclegowych. Co ciekawe, aż do 1971 roku do Cygańskiego Lasu dojeżdżał tramwaj. Dzisiaj pozostaje nam jedynie zadowolić się autobusem komunikacji miejskiej.

My, w Cygańskim Lesie odszukujemy szlaków o kolorze zielonym i żółtym, które będą dzisiaj nam towarzyszyć. Do góry podążymy tym pierwszym, a w drogę powrotną udamy się drugim. Początkowo maszerujemy alejkami parku. Mijamy korty tenisowe, a także plac zabaw. Uwagę Tosi na dłuższy okres czasu przykuwa natomiast wiewiórka, która pod śniegiem szukała pożywienia. Już wtedy wiedzieliśmy, że wycieczka na Kozią Górę potrwa dłużej, niż początkowo zakładaliśmy:)

Mijamy szlaban, a także mapę obrazującą sieć tras rowerowych Enduro, które znajdują się na zboczach Koziej Góry oraz mapę tras biegowych w Cygańskim Lesie. Tuż za szlabanem, w prawo skręca szlak o kolorze żółtym. Nasz zielony, natomiast nadal podąża na wprost. Docieramy do Błoni, na których swój początek ma szlak o kolorze czerwonym. Podążając nim, moglibyśmy dotrzeć na szczyt Koziej Góry, jednak my pozostajemy wierni ścieżce oznakowanej zielonymi szlakami. Zwłaszcza że prowadzi ono częściowo dawnym, zabytkowym torem saneczkowym, którego byliśmy bardzo ciekawi.

Kozia Góra zielonym szlakiem wzdłuż dawnego toru saneczkowego

Na wędrówkę do góry, ku szczytowi Koziej Góry zdecydowaliśmy się podążać za zielonymi szlakowskazami. Wraz z nimi prowadzi trasa historyczno-edukacyjna. Prowadzi ona wzdłuż dawnego toru saneczkowego. W czasach świetności był on najdłuższym (blisko 2300 metrów), ale i uważanym za najbardziej niebezpieczny tor w całej Europie. Powstał on już w pod koniec lat 90. XIX wieku. Na początku korzystali z niego nieliczni. Jego popularność znacznie wzrosła po 1909 roku. Wtedy to, niemieckie towarzystwo turystyczne Beskidenverein przejęło budynek znajdujący się na szczycie Koziej Góry, który do tej pory był przeznaczony dla robotników leśnych. Towarzystwo utworzyło w nim schronisko turystyczne, a także zaplecze dla stale rozbudowywanego toru saneczkowego. Schronisko ze względu na coraz większy ruch turystyczny rozbudowano w latach 20. XX wieku do rozmiarów, które możemy oglądać aktualnie. Wówczas nazywano je powszechnie Stefanką i ta nazwa przetrwała do dzisiaj. Ma ona upamiętniać byłego burmistrza Bielska oraz prezesa Beskidenverein– Karola Steffana. Ku jego czci na Koziej Górze wybudowano także altanę. Dzisiaj na szczycie stoi jej rekonstrukcja.

Ścieżką historyczno- edukacyjną na Kozią Górę
Pozostałości po dawnym torze saneczkowym

Wracając jednak do toru saneczkowego, to w latach międzywojennych cieszył się on ogromną popularnością wśród mieszkańców Bielska i okolic, a także przybywających do miasta turystów. Wówczas można było wypożyczyć sanki w schronisku na Koziej Górze i zjechać nimi aż do Cygańskiego Lasu- to ponad 2 kilometry szaleńczej i szybkiej jazdy. Po II wojnie światowej na torze tym organizowano liczne zawody w tym Mistrzostwa Polski. Swoje treningi przeprowadzały tu wówczas największe sławy saneczkarstwa, w tym mistrzowie świata. W latach 70. XX wieku tor przestał powoli spełniać wymogi, jakie były stawiane temu typu obiektom. Na popularności coraz bardziej zyskiwały tory lodowe. Dodatkowo bielski tor cieszył się złą sławą. Ze względu na liczne zakręty oraz zalegający w nich śnieg i lód był on bardzo niebezpieczny. Na torze coraz częściej zdarzały się wypadki, a dwa z nich okazały się śmiertelne. W pewnym momencie zdecydowano się, że tylko dolna część toru będzie utrzymywana. Na niej jeszcze w latach 90. XX wieku trenowali zawodnicy na tzw. sankorolkach. Później tor zaczął popadać w coraz to większą ruinę. I chociaż pojawiały się pomysły na jego odbudowę, to ostatecznie stworzono wzdłuż niego ścieżkę historyczno-edukacyjną, którą dzisiaj będziemy wędrować.

Pozostałości po dawnym torze saneczkowym
Pozostałości po dawnym torze saneczkowym

Podążając wzdłuż dawnego toru saneczkowego, zwłaszcza w jego górnej części możemy dojrzeć jego pozostałości w postaci betonowych murów zabezpieczających zakręty. Również w jego środkowej części znajduje się dawny budynek techniczny niezbędny do obsługi toru, na którego dachu zaaranżowano taras z leżakami, a w jego wnętrzu hotel dla… nietoperzy. Po drodze możemy także przeczytać na tablicach informacyjnych o przedstawicielach świata fauny i flory, których możemy spotkać w Cygańskim Lesie. Dreptając wzdłuż toru, po ok. 45 minut od Błoni docieramy pod schronisko Stefanka.

Dawny budynek techniczny toru, w którym mieści się hotel dla… nietoperzy

Kozia Góra- Schronisko Stefanka

O historii tego miejsca wspominaliśmy już wyżej. Po tym, jak tor saneczkowy przestał być użytkowany, Stefanka została zagospodarowana, jako schronisko turystyczne, do którego chętnie wędrują turyści. My również weszliśmy do środka, by się posilić i napić ciepłej herbaty. Tosia oczywiście musiała także podbić pieczątki do swojej książeczki. To, co ją jednak najbardziej zainteresowało, znajduje się poza schroniskiem. Chodzi o Kozią Chatę, czyli plac zabaw z licznymi przeszkodami i konieczną do zaliczenia zjeżdżalnią. Obok schroniska znajduje się ponadto miejsce do rozpalenia ogniska oraz liczne ławeczki, na których można usiąść i odpocząć.

Schronisko Stefanka

Kozia Góra

Ze schroniska wraz z niebieskimi szlakowskazami wchodzimy na szczyt Koziej Góry. To zaledwie kilka minut niewymagającego marszu. Na szczycie Koziej Góry stoi altana, która jest repliką tej ustawionej przez niemieckich mieszkańców Białej ku czci jej burmistrza, Karola Steffana. Z Koziej Góry podobno rozpościera się ładny widok na Szyndzielnię, Klimczok oraz szczyty Beskidu Małego, w tym Magurkę Wilkowicką i Czupel. Podobno… bo nam niestety nie jest dane oglądać tych krajobrazów. Okolicę spowija gęsta mgła i przez to, aby przekonać się o widokach, jakie rozpościerają się z Koziej Góry, będziemy musieli się udać na nią ponownie.

Altanka na szczycie Koziej Góry
Tosia na szczycie Koziej Góry

Żółtym szlakiem do Bielska-Białej

Ze szczytu Koziej Góry podążamy nadal z niebieskimi szlakowskazami aż do skryżowania ze szlakiem żółtym. Skręcając w lewo, moglibyśmy dojść na Szyndzielnię. My, jednak kierujemy się w prawo i schodzimy do Cygańskiego Lasu. Zejście jest niezwykle przyjemne. Korzystamy z uroków zimy, bawimy się w śniegu, a w końcu pada również pomysł, by ulepić bałwana.

Schodząc do Bielska-Białej
Dużo śmiechu i zabaw w śniegu:)
Było też lepienie bałwana
A także udało się odnaleźć śnieżnego misia:)

W pewnym momencie otwiera nam się także widok na Bielsko-Białą. Po drodze mijamy dwie wiaty turystyczne, gdzie zawsze można odpocząć, jeśli wędrówka nas zmęczy. Po godzinie nieśpiesznego marszu meldujemy się pod ruinami skoczni narciarskiej. Po skoczni niestety niewiele pozostało, ale jej stok służy teraz chociaż dzieciom, które zjeżdżają nim na sankach. Stąd pozostało nam już tylko kilka minut marszu do miejsca, gdzie rozpoczynaliśmy naszą wędrówkę. Kozia Góra okazała się bardzo przyjemnym szczytem, idealnym na krótką, rodzinną wycieczkę w rytmie slow.

Panorama na Bielsko-Białą podczas zejścia z Koziej Góry

Jeśli znalazłeś na naszym blogu poszukiwane przez Ciebie informacje, kolejną inspirację na wycieczkę, czy odpowiedź na nurtujące Ciebie pytanie, to będziemy niezwykle wdzięczni, gdy wrzucisz nam napiwek do naszej blogowej świnki skarbonki (kliknij w poniższy obrazek). Dziękujemy!!!