Karkonosze Korona Gór Polski Sudety

Karkonosze: wschód Słońca na Śnieżce!

Na Śnieżce
Na Śnieżce

Rykowisko jeleni

Po wycieczce na Szrenicę i Śnieżne Kotły przetransportowaliśmy się do Karpacza, skąd planujemy dojść do któregoś ze schronisk i tam spędzić noc. Samochód zostawiamy pod Hotelem Gołębiewskim i stamtąd wzdłuż wyciągu na Kopę udajemy się do Strzechy Akademickiej. Zapada już zmrok a w lesie tylko słychać rykowisko jeleni. Pod samym schroniskiem jesteśmy świadkami walki dwóch samców- niesamowite widowisko.

Zaobserwowane przez nas jelenie
Zaobserwowane przez nas jelenie

W poszukiwaniu noclegu

Niestety w schronisku pani informuje nas, że nie ma miejsc, a że jest jeszcze w miarę jasno to “na glebę” nas nie przyjmie. Do Samotni dzwoniliśmy już wcześniej (całe schronisko zostało zarezerwowane), więc postanawiamy pójść do Domu Śląskiego. Już w ciemnościach dochodzimy do niego, gdzie udaje nam się dostać nocleg, z jednym z piękniejszych widoków. Z jednej strony Śnieżka, z drugiej oświetlony Karpacz. Mając taką panoramę w zanadrzu, spędzamy wieczór pod schroniskiem, jednak szybko chowamy się do niego, a to ze względu na jelenie, które podchodzą coraz to bliżej.

Wschód Słońca na Śnieżce
Wschód Słońca na Śnieżce

Magiczny Wschód Słońca

Z tego względu, że śpimy pod samym szczytem wstajemy bardzo wcześnie i postanawiamy wyjść na Śnieżkę, by podziwiać Wschód Słońca. Niebo jest idealnie bezchmurne, więc liczymy na niesamowity spektakl, którego będziemy świadkami. 20 minut wędrówki o świcie opłaciło się. Piękny wschód Słońca zrobił na nas duże wrażenie:) Śnieżka (1602 m n.p.m.) od zawsze kojarzy się z charakterystycznym budynkiem przypominającym statek kosmiczny. A wiecie co w nim się znajduje? Jest to Obserwatorium Wysokogórskie Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej. W budynku znajduje się również restauracja. Do ciekawych budynków, nad którymi warto się pochylić będąc na szczycie należy z pewnością kaplica św. Wawrzyńca, uwaga z 1665 r.! Co ciekawe, każdy kto zdobywa Śnieżkę, zalicza szczyt do Korony Sudetów, Korony Gór Polski oraz do Korony Europy, gdyż jest ona najwyższą górą Czech.

Kaplica św. Wawrzyńca
Kaplica św. Wawrzyńca

Nad kotłem Małego i Wielkiego Stawu

Po kilkudziesięciu minutach spędzonych na górze schodzimy drogą okrążającą kopułę szczytową by jeszcze delektować się wspaniałymi widokami, m.in. na Karpacz i zbiornik wodny w Sosnówce.

Po zabraniu bagażu z Domu Śląskiego udajemy się Głównym Szlakiem Sudeckim w stronę Kocioła Małego i Wielkiego Stawu. Z góry wyglądają obłędnie, ale chyba jeszcze lepszy widok jest z dołu- postanawiamy, że będziemy musieli to sprawdzić! Po drodze mijamy formacje skalne- Pielgrzymy, przy których zmieniamy kolor szlaku na żółty, który prowadzi nas do kolejnych skałek- Słoneczników.

Kocioł Wielkiego Stawu
Kocioł Wielkiego Stawu

Jeszcze do Samotni

Choć po zejściu mamy już pół godziny do Karpacza postanawiamy trochę wydłużyć trasę i przejść się do wspaniałego schroniska Samotnia. Po drodze odwiedzamy jeszcze Domek Myśliwski, w którym warto zobaczyć wystawy dotyczącej fauny i flory jakie można spotkać w jego okolicy.

Schronisko Samotnia wywarło na nas ogromne wrażenie! Położone jest ono  w nad brzegiem Małego Stawu, w jego kotle. Pierwsze wzmianki o postawieniu schroniska w tym miejscu pochodzą z XVII w. Jednak obecna bryła wraz z charakterystyczną wieżą to już dzieło budowniczych z II połowy XIX w. Historia najnowsza schroniska była tworzona przez samego patrona schroniska, którego to żona do dzisiaj jest gospodarzem tego miejsca. Wyjątkowość schroniska wiąże się z jego właścicielami. To oni sprawili, że w tym miejscu można poczuć ten wyjątkowy, górski klimat. Liczne imprezy górskie, w tym sportowe ściągają tu prawdziwe tłumy. A komu nie marzy się usiąść wieczorem nad brzegiem Małego Stawu z kubkiem herbaty? Chyba każdemu…

Świątynia Wang
Świątynia Wang

Zwiedzając kościół Wang

Po zejściu do Karpacza odwiedzamy jeszcze świątynie Wang. Jest to chyba najbardziej charakterystyczna budowla Karpacza. Kościół, który został przeniesiony z miejscowości Vang w Norwegii w 1842 r. stał się najbardziej znanym zabytkiem w Karkonoszach. Jak to się stało, że kościół z Vang znalazł się w Karpaczu?

Mieszkańcy miasteczka Vang, w Norwegii postanowili zbudować nowy kościół, gdyż stary był po prostu za mały. Nie mieli oni jednak zbyt dużych funduszy na to aby powstała nowa świątynia. Wpadli, więc na pomysł sprzedania starego, drewnianego kościoła, co pozwoli choć trochę zapełnić budżet na budowę nowego. Kościół został rozebrany na części i przetransportowany na statku do Szczecina, skąd trafił do Berlina. W stolicy ówczesnego Cesarstwa Niemieckiego, Fryderyk Wilhelm IV zdecydował, że budowla zostanie wzniesiona na nowo na Dolnym Śląsku, a dokładnie w Karpaczu, gdzie nie było jeszcze żadnego kościoła.

Gdy wszystkie części przewieziono do Karpacza, okazało się, że wielu elementów brakowało i mieszkańcy na własną rękę dorabiali brakujące elementy. W ten sposób wznieśli w 1844 r. świątynie, która do dzisiaj służy jako parafia ewangelicka dla tutejszych mieszkańców.

Dlaczego świątynia Wang jest wyjątkowa? Po pierwsze dlatego, że do budowy drewnianego kościoła nie użyto ani jednego gwoździa, a wszystkie łączenia powstały przy pomocy złączy ciesielskich. We wnętrzu kościoła na uwagę zasługują rzeźbione portale oraz lwy nordyckie, a na zewnątrz kamienna wieża.

 Po zwiedzeniu kościółka schodzimy na parking. Tak kończy się nasza pierwsza wspólna przygoda z Karkonoszami:)

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *