W góry z dzieckiem

W góry z niemowlakiem? Czyli jak zabraliśmy Tosię w góry!

Zdobywamy Rude Krzyże:)

Góry z niemowlakiem to dla wielu z Was pewnie abstrakcja. Jednak, sporo osób pyta nas o to, jak zacząć i w jaki sposób się przygotować do tego, by wyruszyć na szlak ze swoją pociechą. Na samym początku powiemy Wam, że niczego nie da się przewidzieć. My też nie wiedzieliśmy jak to będzie z naszymi górskimi wędrówkami, kiedy urodzi się Tosia. Gdzie będziemy mogli pójść, na jak długo, czy w ogóle sobie poradzimy z niemowlęciem, i to w górach! Zadawaliśmy sobie te pytania i nie znaliśmy na nie odpowiedzi, aż do momentu kiedy po raz pierwszy wyruszyliśmy w trójkę na górską wycieczkę. 

Z wózkiem na Kozią Górę

… a początki były trudne

Jako, że w góry mamy bardzo niedaleko to wpadliśmy na pomysł by na jeden z pierwszych spacerów Tosi wybrać się na niewielkie wzniesienia we wschodniej części Gór Opawskich. Cel numer jeden to Kozia Górka, całe 317 m n.p.m. Wózek przygotowany, plecak spakowany, ale Tosia ma zupełnie inne plany, bo co pół godziny chce jeść. Dlatego z naszych planów nic nie wyniknęło, a pozostało nam jedynie spacerowanie po osiedlu. Jednak, co się odwlecze to nie uciecze… Trzy dni później pakujemy wózek do samochodu i meldujemy się na parkingu pod wspomnianą wcześniej Kozią Górką. Oprócz jej zdobycia, udało nam się pospacerować po lesie. Tosia, mając 6 dni zdobywa choć niezbyt wysoki to swój pierwszy górski szczyt;)

Tosia na wieży widokowej na Koziej Górce
Tosia na wieży widokowej na Koziej Górce

“Może Jagodna?”

Niedługo czekaliśmy, aby wybrać się z Tosią na poważniejszą górską wycieczkę. Okazało się, że tuż po urodzeniu Tosi, w Sudetach swój urlop spędzali nasi znajomi z blogu Hasające Zające. Nie mogliśmy, nie skorzystać z okazji i się nie spotkać, a jak wiadomo najlepsze spotkania to te na górskim szlaku. Na cel obraliśmy Jagodną, drugi co do wysokości szczyt Gór Bystrzyckich. Szlak, który na niego wiedzie charakteryzuje się niewielką różnicą wzniesień, a ścieżka jest szeroka i w miarę równa- idealnie do tego, by Tosia zdobyła szczyt w wózku. 

Jak się przygotowaliśmy do tej wycieczki? 

  • na szlak ruszyliśmy przed 8 rano, tak aby z powrotem na parkingu być po 10. Wszystko w celu, aby nie narażać Tosi na silne promieniowanie słoneczne; 
  • Gdzie przebieraliśmy Tosię? 1. W aucie, 2. W wózku na szlaku 3. W schronisku; 
  • Karmienie Tosi w plenerze-> nie było z tym problemów, bo po prostu sprzyjała nam aura; 
  • i najważniejsze: wybraliśmy się na szlak z rodziną, która ma ogromne doświadczenie w wędrówkach po górach dzieckiem. Dlatego, wiedzieliśmy że możemy liczyć na poradę i pomoc;) 

W ten właśnie sposób Tosia zdobyła swój pierwszy szczyt zaliczany do Korony Gór Polski, a to wszystko mając 13 dni. 

Z Justyną, Krystianem i Radkiem z bloga Hasające Zające ruszyliśmy na Jagodną
Z Justyną, Krystianem i Radkiem z bloga Hasające Zające ruszyliśmy na Jagodną
Na wieży widokowej na Jagodnej
Na wieży widokowej na Jagodnej

W góry z chustą? 

Po odbyciu jeszcze kilku wycieczek po górach z Tosią w wózku, przyszedł czas na zrobienie kolejnego kroku… czyli skorzystania na szlaku z dobrodziejstw chustonoszenia. Przed urodzeniem Tosi zaopatrzyliśmy w chustę kółkową, którą zaczęliśmy wykorzystywać już w pierwszych dniach jej życia. Najpierw kilka, kilkanaście minut noszenia po domu, potem krótkie spacery po okolicy, aż w końcu, kiedy Tosia miała miesiąc wpadliśmy na szalony pomysł wypadu na Kłodzką Górę. Jako, że na ten szczyt znajdujący się w Górach Bardzkich nie prowadzi żadna ścieżka, którą można by było pokonać z wózkiem dziecięcym, do “gry” wkracza chusta. Na szczęście, Tosia przyzwyczajana przez nas od pierwszych dni jej życia do chusty, przesypia praktycznie całą wycieczkę. Jednak, jak się okazało, chusta kółkowa nie nadaje się na długie wycieczki z maluchem, postanawiamy więc zakupić chustę wiązaną i poszukać osoby, która nauczy nas z niej prawidłowo korzystać. 

W drodze na Kłodzką Górę- w użyciu chusta kółkowa
W drodze na Kłodzką Górę- w użyciu chusta kółkowa
Na wieży widokowej na Kłodzkiej Górze
Na wieży widokowej na Kłodzkiej Górze

Chustonoszenie, czyli jak zaczęliśmy regularnie (w miarę:))) chodzić w góry?

Poszukiwania odpowiedniej osoby, która wpoi nam prawidłowe zasady chustonoszenia nie trwały długo. Okazało się, że w naszej okolicy mieszka dziewczyna, która nie tylko uczy młodych rodziców chustonoszenia, ale i dobiera chusty odpowiednie do ich potrzeb, a także je wypożycza, aby móc spokojnie je przetestować. Dagmara prowadzi również szkolenia online, więc jeśli nawet nie jesteście z okolic województwa opolskiego to i tak serdecznie ją Wam polecamy -> www.dziubdziak.pl

Pierwsze próby z chustą wiązaną
Pierwsze próby z chustą wiązaną

Przyswojenie zasad chustowania pozwoliło nam na znaczne rozszerzenie możliwości wyjścia w góry z Tosią. Na szczęście, zaakceptowała ona tą formę aktywności. Uwielbia się ona do nas przytulać, zasypiać w chuście, a także… oglądać okoliczne drzewa 😀 Jednak wraz z upływem kolejnych kilometrów, Tosi dochodzą kolejne kilogramy, więc już za niedługo będziemy próbować kolejnych sposobów na wybranie się z dzieckiem w góry:) Ale o tym przeczytacie już w kolejnych wpisach na naszym blogu:)

Pora wracać:)
W drodze powrotnej Tośkę przejmuje mama:)
Nadal czasami korzystamy z wózka w górach;) Tutaj na szlaku prowadzącym na Biskupią Kopę
Nadal czasami korzystamy z wózka w górach;) Tutaj na szlaku prowadzącym na Biskupią Kopę

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *