Alpy Dolomity Europa Włochy

Dolomity: Via ferrata Bocchette Alfredo Benini

Kolejna via ferrata, którą rozpoczynamy na Passo del Groste. Dostajemy się tutaj, podobnie jak dzień wcześniej kolejką z przełęczy Karola Wielkiego.

Po morskim dnie…

Początek szlaku to podejście po wielkich skalnych płytach, z których dookoła wyrastają iglice, charakterystyczne dla dolomickiego krajobrazu. Tego typu widoki możemy podziwiać dzięki temu, że w tym miejscu miliony lat temu było wielkie morze, z którego wypiętrzyły się góry, a wielkie płyty skalne są efektem działania piasku. 

Dookoła piękne widoki

Następnie długi trawers w skalnej półce zaprowadził nas wprost na przełęcz Bocchetta dei Camosci, z której to rozpościera się wspaniały widok na Presanelle.

Zmiana kierunku= zmiana widoków

Dalej, nam się również nie nudzi. Szlak odwraca swój kierunek i teraz zmierzamy w kierunku południowym. Powoli, wznosząc się ku górze docieramy do podnóża Cima Falkner, skąd rozpościera się wspaniały widok na Lago di Molveno. Tutaj rozpoczyna się najciekawszy odcinek szlaku- mianowicie przejście półką skalną z dużą ekspozycją. Stąd stromym zejściem schodzimy serią drabinek, klamer oraz lin ustawionych pionowo do Bocca del Tuckett. Krótkie zejście dozuje nam sporo wrażeń, a to ze względu na fakt, że idąc ciągle mamy głowy innych turystów pod swoimi stopami.

W tle Lago di Molveno
 

Poszukujesz nowego sprzętu na via ferraty? Sprawdź!

Jeden z ciekawszych odcinków szlaku
 

Akcja ratunkowa

Z przełęczy Tuckett po niewielkim lodowcu schodzimy w kierunku schroniska o takiej samej nazwie. Tutaj jesteśmy świadkami akcji ratunkowej. Manewry śmigłowca pomiędzy skalnymi iglicami robią na nas duże wrażenie.

Czy ktoś zamawiał śnieg?? W butach? ;D
Śmigłowiec w akcji

Wymarzony nocleg z widokiem!

Schronisko Tuckett (2272 m n.p.m.) robi spore wrażenie ze względu na fakt swojego położenia. Umiejscowienie go na półce skalnej, nad kilkusetmetrowym urwiskiem daje efekt „wow”, gdy tylko się je ujrzy.
Po przerwie w schronisku „łapie” nas deszcz. Zza górami co raz częściej słychać odgłosy burzy, jednak na całe szczęście mija ona nas bokiem. Schodzimy do schroniska Casei, a następnie do Vallesinella, skąd busem dojeżdżam do Madonny di Campiglio.

Rifugio Tuckett
Dbamy o naszego małego towarzysza ;D
Ucieczka przed burzą
A po burzy zawsze wychodzi słońce 😉

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *