Tatry Tatry Zachodnie

Tatry Zachodnie: na Starorobociański Wierch

Dla mnie (M.) to była trzecia próba zdobycia Starorobociańskiego Wierchu, a dla Natalii druga. Poprzednie się nie udały, ze względu na fatalne warunki atmosferyczne, które napotkaliśmy na drodze.

Dolina Kościeliska
Ruszamy z Doliny Kościeliskiej

Szybkie wejście na Ornak

Choć pogoda rano nie wygląda źle, to prognozy pogody na kolejne godziny są złe i zapowiadają jej załamanie, jednak z optymizmem podchodzimy do kolejnej próby wspięcia się na najwyższy po polskiej stronie szczyt Tatr Zachodnich.

Rozpoczynamy w Kirach, przy wylocie Doliny Kościeliskiej i bardzo dobrze przez nas znaną trasą przez Dolinę Kościeliską docieramy do schroniska PTTK na Hali Ornak. W tym wybudowanym tuż po II wojnie światowej w stylu zakopiańskim obiekcie robimy sobie krótką przerwę na śniadanie.

Po kilkunastu minutach, przybijamy pieczątki do książeczek i żółtym szlakiem ruszamy ku Przełęczy Iwanieckiej (1459 m n.p.m.). To właściwie rozgrzewka przed tym co czeka nas dalej. Szlak tutaj jest dość stromy, a w pewnym momencie przybiera postać schodków. Jest duszno, więc idzie się dość ciężko, ale wiemy, że podejście na Ornak nie będzie łatwiejsze. 45 minut takiego trekkingu i jesteśmy obok znaku wyznaczającego przełęcz.

Przełęcz Iwaniecka
Na Przełęczy Iwanieckiej

Granią Ornaku

Długo się nie zastanawiając ruszamy dalej. Wychodzimy ponad granicę lasu, jednak nadal towarzyszą nam te męczące schody. Drogę urozmaicają nam jednak wszędobylskie borówki. Pogoda na razie się “trzyma” i mamy nadzieję, że tak będzie jeszcze przynajmniej przez 2-3 godziny, jednak wszystko weryfikuje wyjście na grzbiet Ornaku. Zrywa się przeraźliwie silny wiatr.

Ubieramy kurtki i wędrujemy po grzbiecie Ornaku. Otwierają nam się widoki na Czerwone Wierchy, jednak na zachodzie “przysiadła” gęsta mgła i nawet nie widać celu naszej wycieczki. Na Ornak przypadają 4 wzniesienia, z których najwyższy- Zadni Ornak ma 1867 m n.p.m. Również wejście na niego nie należy do najłatwiejszych. Liczne głazy utrudniają nawigację w tym miejscu. Stąd warto pilnować oznakowania szlaku, by nie wejść w trudny i eksponowany teren.

Zdobywamy szczyt!

Schodzimy do Siwej Przełęczy i tutaj  po raz kolejny zaczynają się problemy. Ostatnio silny wiatr uniemożliwił nam wędrówkę i w tym miejscu schodziliśmy czarnym szlakiem do Doliny Chochołowskiej. Teraz temperatura spada poniżej zera stopni, wiatr jest coraz silniejszy, ale w plecaku mamy odzież zimową, którą niezwłocznie ubieramy. Decydujemy się podchodzić pod szczyt. Z góry schodzą osoby, które mówią, że pogoda nie jest najgorsza, ale gdy widzimy Pana, który ma całe oszronione włosy to się mocno zastanawiamy, czy rzeczywiście tak jest;) Wolnym krokiem dochodzimy na szczyt. Zajmuje nam to zaskakująco szybko, albo czas nam tak szybko zleciał…. Widoczność na 2-3 metry, prószący śnieg i silny wiatr. Takie warunki mamy, gdy po raz pierwszy zdobywamy Starorobociański Wierch (2175 m n.p.m.).  

Starorobociański Wierch
Na szczycie Starorobociańskiego Wierchu
Starorobociański Wierch
Na szczycie Starorobociańskiego Wierchu

Kończysty Wierch i Trzydniowiański Wierch

Robimy parę zdjęć i podejmujemy decyzję o zejściu, gdyż odczuwalna temperatura już dawno spadła poniżej zera. Pojawia się jednak problem, gdyż nie możemy znaleźć szlaku w kierunku Kończystego Wierchu. Po kilkuminutowej tułaczce po szczycie postanawiamy wracać tą samą ścieżką, którą przyszliśmy aż tu nagle pojawia się zza mgły para turystów idąca właśnie z Kończystego. Dziękujemy za wskazanie szlaku i czym prędzej schodzimy w dół. Im niżej, tym wiatr jest słabszy, jednak coraz mocniej zaczyna sypać śnieg. Na szczycie Kończystego Wierchu (2002 m n.p.m.) robimy chwilę odpoczynku, aby odsapnąć. Spotykamy tutaj dwójkę turystów, którzy proszą nas o zrobienie im zdjęcia, korzystając z okazji również i oni nam wykonują:) Zabielony szczyt nie zachęca do dłuższego stania w miejscu, więc ruszamy na Trzydniowiański Wierch (1764 m n.p.m.). Tutaj nawet się nie zatrzymujemy i żółtym szlakiem papieskim przez Dolinę Jarząbczą docieramy do schronisko PTTK na Dolinie Chochołowskiej.  

Kończysty Wierch
Na szczycie Kończystego Wierchu

W Dolinie Chochołowskiej

Jakie było nasze zdziwienie, gdy zastaliśmy tutaj zupełnie inne warunki niż prawie tysiąc metrów wyżej. Ciepłe powietrze, bezdeszczowa pogoda sprawiła, że w Dolinie było naprawdę dużo turystów, którzy sobie raczej nie zdawali sprawy, że w wysokich partiach Tatr właśnie pojawił się pierwszy tej jesieni śnieg. Doliną Chochołowską schodzimy pieszo na Siwą Polanę. Blisko 10-godzinna wycieczka była dość wyczerpująca, jednak wiemy, że na Starorobociański Wierch jeszcze wrócimy, gdyż mamy z nim do wyrównania “rachunki” 🙂

Dolina Chochołowska
Po zejściu do Doliny Chochołowskiej

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *