Europa Słowacja Tatry Tatry Wysokie

Tatry Słowackie: Sławkowski Szczyt

Sławkowski Szczyt (2452 m n.p.m.)- 13-ty co do wysokości szczyt tatrzański. Potężna jego bryła wznosi się nad Starym Smokovcem. Od pierwszego ujrzenia zachwyca i porywa do tego by osiągnąć jego wierzchołek. Ta góra zauroczyła i nas.

Z widokiem na Łomnicę
Z widokiem na Łomnicę

Kierunek Stary Smokovec

Tuż po 7 rano meldujemy się na parkingu pod Hrebeniokiem. Opłata za cały dzień postoju auta wynosi 5 euro. Uiszczamy ją i ruszamy do góry. Od początku wybieramy niebieski szlak, który nas zaprowadzi na sam szczyt! Na szlakowskazie 5h marszu, na mapie 1440 m przewyższenia, a w prognozie pogody popołudniowe burze. Ehhh… Trzeba ruszać żwawym tempem czym prędzej! 

Początek naszej wędrówki to marsz po otwartym terenie. Możemy od samego początku podziwiać masyw Łomnicy i Sławkowskiego Szczytu. Słońce grzeje niesamowicie, chociaż jest poranek-to słupki na termometrach powędrowały już powyżej dwudziestej kreski. Po pół godzinie, gdy dochodzimy do rozwidlenia szlaków (przecinamy Magistralę Tatrzańską), pot leje nam się z czoła, jednak przychodzi zbawienie w postaci lasu i odrobiny cienia. Szlak robi się coraz bardziej stromy. Idziemy zakolami, i w ten żmudny sposób zdobywamy kolejne metry wysokości.  

Przed nami jeszcze długaaa droga
Przed nami jeszcze długaaa droga

Z przystankiem na Maksymiliance

Dochodzimy do miejsca zwanego Maksymilianką- to położony na wysokości 1531 m n.p.m. punkt widokowy, z którego można podziwiać potężną ścianę Łomnicy oraz całą Dolinę ZImnej Wody. Nazwa tego miejsca pochodzi od Maximiliana Weisza, który na początku XX w. wytyczył szlak na Sławkowski Szczyt i w dużej mierze sfinansował to przedsięwzięcie. Maksymilianka to również początek Sławkowskiego Grzbietu, którym będziemy wędrować przez najbliższe godziny. 

Teraz idziemy skalną ścieżką, przemierzając wśród kosodrzewiny. Otwierają nam się coraz piękniejsze widoki. Szczyty otaczające Dolinę Staroleśną wyglądają naprawdę imponująco. W powietrzu cały czas czuć duszne powietrze, choć na horyzoncie brak jakichkolwiek chmur burzowych. My jednak trzymamy swoje żwawe tempo, tak aby zdążyć przed zapowiadanymi na popołudnie burzami. 

Długaaaaaa drogaaaaa na Sławkowski Szczyt

Teraz przed nami, chyba najtrudniejsza część szlaku. Nie, nie ma tutaj żadnych trudności technicznych! Po prostu pojawiają się kolejne garby, które sugerują, że zdobywamy już właściwy szczyt, a tak niestety nie jest:( Jest do dość irytujące, ale wędrujemy dalej:) Wychodzimy na Królewski Nos (2273 m n.p.m.), niezbyt wybitny szczyt wieńczący Sławkowski Grzbiet, skąd powinno być widać już właściwy szczyt Sławkowskiego. Niestety, okolica bardzo szybko zasnuwa się chmurami, łącznie z naszym dzisiejszym celem, do którego pozostało nam już tylko 30 minut wędrówki. 

Na szczycie Sławkowskiego Szczytu
Na szczycie Sławkowskiego Szczytu

Sławkowski Szczyt zdobyty!

Marsz po piargowym podłożu jest dość męczący, dlatego wspomagamy się kijkami trekkingowymi, które warto używać na całej trasie. Do szczytu dochodzimy po 3,5 h od opuszczenia samochodu, czyli o 90 minut szybciej niż zakładają szlakowskazy! Na szczycie robimy sobie zdjęcia obok krzyża z pamiątkową tablicą, która upamiętnia pierwszych zdobywców Sławkowskiego. Ze szczytu niestety mamy marne widoki, gdyż okolica zasnuła się gęstymi chmurami. Siadamy do drugiego śniadania i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki chmury się rozstępują i możemy chociaż przez chwilę spoglądać na Baranie Rogi- lepszy rydz niż nic:) 

Baranie rogi wychylają się zza chmur
Baranie rogi wychylają się zza chmur

Kto szybszy? Burza czy my?

Mając na uwadze prognozy pogody, szybko zbieramy się do zejścia. Niestety mamy do wyboru ten sam szlak, którym podchodziliśmy. Szkoda, że Słowacy nie wytyczyli innej ścieżki, np. do Zbójnickiej Chaty. Gdy jesteśmy na Sławkowskim Grzbiecie na południu widzimy jak się formuje kilka komórek burzowych. Mobilizuje nas to jeszcze do szybszego marszu. Modyfikujemy trochę końcówkę przejścia i idąc Magistralą Tatrzańską meldujemy się na Hrebenioku. Gdy chowamy się do zlokalizowanej tam restauracji nagle zaczyna padać deszcz- mieliśmy ogromne szczęście! 15 minut ulewy i my możemy dalej wędrować do Starego Smokovca. Łącznie wycieczka zajęła nam 6,5 godziny, a więc skróciliśmy czas z map o ponad 3 godziny. Sławkowski nie okazał się taki straszny, chociaż trochę żałujemy, że nie mogliśmy z jego szczytu pooglądać wspaniałej panoramy. 

Uciekamy przed burzą!
Uciekamy przed burzą!

Kilka ciekawostek o Sławkowskim Szczycie:)

Sławkowski Szczyt przez długi czas był uważany za najwyższy tatrzański szczyt. Według podań, w 1662 r. Tatry nawiedziło potężne trzęsienie ziemi, a Sławkowski miał się zawalić i jego wysokość zmniejszyć się o ponad 300 metrów! Ile w tym prawdy? Pewnie najstarsi górale tego nawet nie wiedzą:) 

Nazwa Sławkowskiego Szczytu wcale nie pochodzi od imienia, a od nazwy miejscowości, która była właścicielem ziem, które obejmowały Sławkowski Szczyt:)

You may also like...

1 Comment

  1. Iwona says:

    Pięknie tam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *