Europa Słowacja Tatry Tatry Słowackie Tatry Zachodnie

Rohace, Orla Perć Tatr Zachodnich

Kolejne nasze wyprawa na Tatry Słowackie, ale pierwsza na ich zachodnią część. Przekraczamy granicę w Korbielowie i przez Słowację zmierzamy do Zuberca, a następnie dostajemy się pod Chatę Zverovka. Tutaj znajduje się też pierwszy parking, który jest darmowy, jednak brak tutaj już wolnych miejsc. Jedziemy dalej na duży parking zlokalizowany pod kompleksem narciarskim Spalena- Zverovka gdzie stoi już sporo samochodów. Opłata za parking wynosi tutaj 3 euro za cały dzień. 

Za nami cała grań Rohaczy
Za nami cała grań Rohaczy

Po asfalcie do Tatliakovej Chaty

Nad nami błękitne niebo, więc czym prędzej zbieramy się do wyjścia w góry, zważywszy na to, że prognozy pogody na popołudnie nie są zbyt optymistyczne. Zielonym szlakiem łącznikowym z parkingu pod Spaleną dostajemy się na czerwony szlak wiodący dnem Doliny Rohackiej. Asfaltowa ścieżka przypomina aż nadto tą wiodącą z Palenicy Białczańskiej na Morskie Oko. Z tą jednak różnicą, że tutaj jest zdecydowanie mniej ludzi. Przechodzimy przez polanę Adamcula i przed nami coraz śmielej wyrasta potężna grań Rohaczy. W tak pięknych okolicznościach przyrody po 70 minutach od opuszczenia parkingu meldujemy się pod Tatliakovą Chatą. Znajduje się tutaj bufet, gdzie warto chwilę odpocząć przed dalszą wędrówką. Nazwa tego bufetu pochodzi od Jana Tatliaka, który był swoistym pionierem turystyki górskiej w tym rejonie Tatr. Na jego cześć nazwano również pobliski staw, chociaż występuje on również pod inną nazwą- Czarna Młaka. 

Zmieniamy kierunek

Zmieniamy kierunek naszej wędrówki o 90 stopni. Od Tatliakovej Chaty idziemy za zielonymi znakami w kierunku Przełęczy Zabrat (1656 m n.p.m.). Przed nami 300 metrów różnicy wysokości, którą musimy pokonać. Idziemy zakosami, a gdy obejrzymy się do tyłu to naszym oczom ukazuje się  fantastyczny widok na całą Dolinę Rohacką. Jesteśmy na przełęczy, gdzie znajduje się kolejny węzeł szlaków. Znów zmieniamy kolor i ścieżką znakowaną na żółto kierujemy się w stronę szczytu Rakonia (1879 m n.p.m.). Droga nie jest tutaj już taka stroma, więc możemy spokojnie podziwiać całą grań- począwszy do Wołowca aż ku Smutnej Przełęczy, którą będzie nam dane przejść. 

Tłumy na Rakoniu, tłumy na Wołowcu

Docieramy na szczyt Rakonia. Tutaj tłumy ludzi, którzy przez Grzesia docierają tutaj od Doliny Chochołowskiej. Postanawiamy nie zatrzymywać się na długo, tylko ruszyć ku Wołowcowi, gdzie zrobimy sobie dłuższą przerwę. Tym razem niebieskim szlakiem przez Przełęcz pod Wołowcem podchodzimy pod jego szczyt (2064 m n.p.m.). Trasa wiodąca z Rakonia na przełęcz jest bardzo przyjemna, jednak od niej rozpoczyna się mozolna wspinaczka na Wołowiec. Półgodzinne podejście wyciska siódme poty, więc po zdobyciu szczytu następuje idealny moment na zrobienie sobie przerwy. Jemy drugie śniadanie i rozkoszujemy się wspaniałą tatrzańską panoramę. W oddali majaczą szczyty Tatr Wysokich, bliżej Bystra, Starorobociański Wierch, czy Czerwone Wierchy. Na zachodzie możemy spoglądać na grań Rohaczy i jej przedłużenie- Banikov, Hrubą Kopę i Salatyn. Niestety nad Niżnymi Tatrami zaczynają się zbierać burzowe chmury. Z tego względu szybko kierujemy się w kierunku na Rohacze. 

Na Wołowcu

Rohace- nasz cel!

Schodzimy na Jamnicką Przełęcz (1906 m n.p.m.). Już wraz z czerwonymi znakami idziemy ku pierwszemu z rohackich szczytów- Ostry Rohac (2084 m n.p.m.). Podejście na ten szczyt jest najtrudniejszym momentem na całej trasie. Najpierw idziemy nad skalistym urwiskiem opadającym do Jamnickiej Doliny, a potem wdrapujemy się na Rohackiego Konia. Zdjęcia z tego miejsca obrazują je jako zdecydowanie trudniejsze, jednak gdy już się tam znajdziemy nie wygląda to już aż tak źle. Jeszcze kilkumetrowy komin i już jesteśmy na szczycie Ostrego Rohacza (2084 m n.p.m.). Tutaj jesteśmy świadkami komicznej sytuacji… Jeden ze Słowaków zabrał na ten szlak swojego psa. Piesek był dobrze zabezpieczony, miał swoją uprząż i dzięki temu mógł zostać “spuszczony” kominem w dół. Stajemy na szczycie, jednak na południu widać zbliżającą się burzę. 

Na grani Rohaczy
Na grani Rohaczy
Pies też dał radę
Pies też dał radę

Na horyzoncie burzowo

Czym prędzej po ubezpieczonym łańcuchami szlaku schodzimy ku Rohackiej Przełęczy rozdzielającej Rohacz Ostry od Rohacza Placzliwego. Wejście na tego drugiego już nie jest aż takie trudne. Szybko meldujemy się na szczycie (2125 m n.p.m.). Mieliśmy tutaj zaplanowaną przerwę, jednak pierwsze krople deszczu sprawiają, że śpieszymy się, aby zejść ze skalistego zbocza. Dobrze, że szlak tutaj nie jest zbyt trudny i dość szybko znajdujemy się na Jamnickiej Przełęczy (1963 m n.p.m.). Kuszącą wygląda dalsza grań, którą można zawędrować na Banikov, jednak burzowa aura sprawia, że postanawiamy zejść na dół. 

Na Rohacke Plesa

Po kilkunastu minutach, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszystkie chmury się rozstępują, a nad Smutną Doliną znów świeci Słońce. Z tego względu wydłużamy swoją wędrówkę i ruszamy w kierunku Rohackich Ples. Z niebieskiego szlaku, który prowadzi do Tatliakovej chaty skręcamy w lewo i za zielonymi znakami zmierzamy w kierunku czterech stawów. Cisza jaka tu panuje potrafi zaczarować. Zastanawiamy się dlaczego tak wielkie tłumy ludzi ciągną ku Morskiemu Oku, jeśli Tatry oferują jeszcze wiele innych fantastycznych miejsc. Jednym z nich są zdecydowanie Rohackie Plesa. 

Rohacke Plesa
Rohacke Plesa

Po  przejściu wzdłuż brzegów wszystkich stawów skręcamy w prawo na niebieski szlak, który zaprowadzi nas wprost na polanę Adamculę, gdzie byliśmy już rano. Po drodze warto zatrzymać się przy potężnym wodospadzie na Studennym Potoku, naprawdę robi wrażenie. Z Adamculi już dobrze znanym nam szlakiem wracamy na parking, gdzie zostawiliśmy samochód. 

Orla Perć Tatr Zachodnich, czy naprawdę jest taka trudna?

Czy grań Rohaczy słusznie nazywana jest Orlą Percią Tatr Zachodnich? Jest to na pewno najtrudniejszy szlak w tym paśmie, jednak zupełnie nie można go porównać do właściwej Orlej Perci. Nie jest ani tak trudna kondycyjnie, ani tym bardziej technicznie. Kilka miejsc, w obrębie Rohackiego Konia nie można porównać z długim i mozolnym najtrudniejszym polskim szlakiem. 

 

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *