Europa Słowacja Tatry Tatry Słowackie Tatry Wysokie

Tatry Słowackie: Jagnięcy Szczyt

Start: Biela Voda
Cel: Jagnięcy Szczyt
Odległość: 21,5 km
Liczba punktów GOT: 36
Czas wycieczki: czerwiec 2018 r.
Link do mapy i śladu GPS: https://www.traseo.pl/trasa/jagniecy-szczyt

Widok na Łomnicę z Doliny Kieżmarskiej
Widok na Łomnicę z Doliny Kieżmarskiej

Czy to Słowacja, czy to Morskie Oko?

Po raz kolejny udaliśmy się na wyjazd w Tatry Słowackie wraz z grupą PTTK Chełmek. Za cel obraliśmy sobie zdobycie Jagnięcego Szczytu- 2229 m n.p.m. Myśleliśmy już o tej górze w zeszłym roku, ale pogoda nam wtedy trochę pokrzyżowała plany. Podróż nam się trochę przedłużyła i na szlak w Bilej Vodzie, który prowadzi wprost do Doliny Kieżmarskiej wchodzimy dopiero o 8.50. Na parkingu prawdziwe tłumy, o znalezieniu wolnego miejsca parkingowego można zapomnieć. Nas taki problem na szczęście nie dotyczy, jednak początek szlaku żółtego w kierunku Zelonego Plesa bardziej przypomina drogę do Morskiego Oka niż ciche szlaki słowackie. 

Doliną Kieżmarską…

Pogoda z rana to przysłowiowa “igła”, jednak wiemy że już po godzinie 12 ma się ona pogarszać, a nawet prognozowane są burze, dlatego musimy się spieszyć. Ale jak tutaj się spieszyć, gdy wyrastają piękne panoramy górskie. W roli głównej Łomnica i Kieżmarski Szczyt, a także widoczny troszkę na uboczu Sławkowski Szczyt (więcej o szlaku prowadzącym na ten szczyt do przeczytania TUTAJ). Początek szlaku jest typowy dla dolin tatrzańskich. Szeroka, zalesiona ścieżka, przy której płynie potok. W tym konkretnym przypadku jest to potok Białej Wody Kieżmarskiej, który po ostatnich opadach deszczu jest bardzo wzburzony, przez co tworzy malownicze kaskady. 

Potok Białej Wody Kieżmarskiej
Potok Białej Wody Kieżmarskiej

Kot przy Zelenym Plesie

Idąc wzdłuż potoku, dochodzimy do rozwidlenia niebieskiego szlaku, którym można się udać do Tatrzańskiej Łomnicy, a w drugą stronę na Biele Plesa (czyli Białe Stawy), którą to drogą będziemy wracać. Na skrzyżowaniu szlaków znajduje się miejsce zwane Rzeżuchowym Źródłem- stąd wypływa niezwykle malowniczy potok. 

Zdobywając coraz to wyższą wysokość, szlak robi się coraz mniej przyjemny, gdyż pojawiają się liczne kamienie. Jednak wszystko wynagradzają widoki, w szczególności na Kieżmarski Szczyt. Po niecałych dwóch godzinach jesteśmy przy Zelenym Plesie (Zielonym Stawie). Nad nim położone jest piękne schronisko, a sam staw wkomponowany pomiędzy wysokie górskie szczyty wygląda wręcz malowniczo. Dodatkowo, zielony kolor jego tafli, dodaje mu niezwykłego uroku. Natalia zaprzyjaźnią się również z kotkiem, który buszuje wokół schroniska. 

Chata pri Zelenym Plesie
Chata pri Zelenym Plesie
Kot nad stawem
Kot nad stawem



Kozice na wyciągnięcie ręki

Spod schroniska, nadal kierując się żółtymi znakami udajemy się w kierunku Jagnięcego Szczytu. Najpierw czeka nas długie i strome podejście pod próg skalny Czerwonego Stawu Kieżmarskiego. Dalej trawersujemy Jastrzębią Turnię. Tutaj, mamy dodatkową atrakcję, gdyż pojawiają się kozice i to dosłownie w zasięgu ręki (zerknij na zdjęcia;)). 

Kozica, w drodze na Jagnięcy Szczyt
Kozica, w drodze na Jagnięcy Szczyt
Kozica, w drodze na Jagnięcy Szczyt
Kozica, w drodze na Jagnięcy Szczyt

WYBIERAJĄC SIĘ NA WYCIECZKI W GÓRY NIE ZAPOMNIJ O DODATKOWYM UBEZPIECZENIU, KTÓREGO KOSZT NA JEDEN DZIEŃ TO ZALEDWIE 2- 3 ZŁ! UBEZPIECZENIE TURYSTYCZNE MOŻESZ ZNALEŹĆ TUTAJ

Jagnięcy Szczyt zdobyty!

Niestety najwyższe szczyty spowijają się w chmurach, w tym nasz dzisiejszy cel. Po ponad godzinie dochodzimy do miejsca, w którym pojawiają się łańcuchy, jednak akurat to żebro można przejść bez pomocy dodatkowych ułatwień, jeśli jesteś choć trochę doświadczony w spacerach w tego typu terenie. Po przejściu łańcuchów dochodzimy na Kołową Przełęcz, stąd otwiera się wspaniała panorama na Jaworową Przełęcz, niestety jest odrobinę przykryta chmurami. Z tego miejsca na szczyt już niespełna pół godziny wędrówki. Jednak jest to najtrudniejszy odcinek szlaku. Mamy do czynienia z wieloma żebrami, którymi musimy podchodzić zarówno do góry, jak i schodzić na dół. Po kilkukrotnym powtórzeniu tego samego manewru dochodzimy na szczyt. Niestety widoków brak, dopiero po kilkunastominutowym oczekiwaniu zaczynają się otwierać niewielkie prześwity na Dolinę Kieżmarską. Za to schodząc mamy świetne widoki na Dolinę Jaworową, lecz szczyty Tatr Wysokich nadal są spowite we mgle. Widoki na Lodowy Szczyt, Durny Szczyt, czy Wysoką pozostają tylko w naszych wyobrażeniach.

W drodze na Jagnięcy Szczyt
W drodze na Jagnięcy Szczyt
W drodze na Jagnięcy Szczyt
W drodze na Jagnięcy Szczyt
W drodze na Jagnięcy Szczyt
W drodze na Jagnięcy Szczyt
W drodze na Jagnięcy Szczyt
W drodze na Jagnięcy Szczyt
W drodze na Jagnięcy Szczyt
W drodze na Jagnięcy Szczyt
Na szczycie Jagnięcego
Na szczycie Jagnięcego
Mana też się wdrapała na samą górę:)
Mana też się wdrapała na samą górę:)

Biele Plesa na dokładkę

Do Zelenego Plesa schodzimy tym samym szlakiem, którym podążaliśmy do góry. Szczególnie w końcówce, na stromym zejściu wiodącym od progu Czerwonego Stawu Kieżmarskiego zaczyna być męcząco, a nasze kolano odczuwają stromiznę, którą mają do pokonania. Zmęczeni, ale szczęśliwi po zdobyciu szczytu odpoczywamy przed Zelenym Plesem. Jednocześnie  postanawiamy, że jeszcze udamy się na Biele Plesa. 

Biele Pleso
Biele Pleso

Półgodzinna wędrówka Magistralą Tatrzańską doprowadza nas do nakreślonego wcześniej celu. To właśnie z tych stawów początek ma potok Białej Wody Kieżmarskiej, który płynie przez całą Dolinę Kieżmarską. Same stawy niczym nie przypominają innych wysokogórskich, które można oglądać w tej okolicy. Raczej są to dzikie miejsca, bogate w roślinność. Na pewno warto odwiedzić tą atrakcję. Z nad stawów czeka nas ponad godzinne schodzenie niebieskim szlakiem do wcześniej wspomnianego skrzyżowania z żółtym. Szlak jest dość monotonny. Dodatkowo liczne kamienie, płynąca szlakiem woda, a także błoto, będące wynikiem wycinki drzew sprawiają, że wędrówka tym odcinkiem nie należy do najmilszych. Po dojściu na rozwidlenie szlaków w Dolinie Kieżmarskiej, gdzie już dzisiaj byliśmy zostają nam 3 km do parkingu, czyli naszego punktu startu- mety. Ten odcinek pokonujemy już z radością. Cieszymy się że kolejny wolny dzień spędziliśmy na szlaku odkrywając wspaniałe, piękne miejsca. 



You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *