Czechy Jeseniki Sudety

Jeseniki: Serak i Keprnik w pierwszy dzień zimy

Niedzielny poranek, za oknem mgliście, szaro i deszczowo. Komu by się chciało wstawać rano w taki dzień i ruszać na szlaki? No właśnie… Nam też nie, ale zbieg okoliczności spowodował, że spojrzałem w Internet na witrynę, gdzie umieszczane są obrazy z kamerek ulokowanych w Jesenikach. A tam słoneczko, świeży śnieg i przepiękna inwersja. Ciężko mi było przekonać Natalię, że 1000 metrów wyżej niż umiejscowione jest nasze łóżko, świeci Słońce! Na szczęście się udało! Szybko się pakujemy i obieramy kierunek na Przełęcz Ramzowską, aby wyjść na Serak i Keprnik.

Keprnik- widok w kierunku Pradziada

Ramzova-  nasz punkt startowy

Gdy przejeżdżamy przez kolejne czeskie miejscowości, nic nie wskazuje  na to, że będziemy mogli podziwiać jakiekolwiek widoki. Właściwie sami zaczęliśmy w ten fakt wątpić. Dojeżdżamy do centrum narciarskiego- Ramzova. Jeśli kiedykolwiek przyjdzie Wam tutaj szukać miejsca parkingowego, to polecamy zaparkować jak najdalej od drogi. Tam się znajdują darmowe parkingi, w przeciwieństwie do miejsc parkingowych zlokalizowanych przy drodze, które są płatne. Najlepiej skorzystać z dużego kamiennego parkingu, a jeśli tam nie znajdziecie miejsca to można podjechać jeszcze dalej, pod sam hotel. Najtrudniej o wolne miejsce parkingowe jest w trakcie sezonu zimowego, gdy królują tutaj miłośnicy białego szaleństwa. 

Na początek towarzyszy nam Vrazedny Potok

Chociaż, w kalendarzu mamy pierwszy dzień zimy to na stokach widać tylko białe plamy sztucznie wyprodukowanego śniegu. O szusowaniu na razie nie ma nawet co marzyć. Dzięki temu nie mamy również problemów, by spokojnie zaparkować samochód. Tuż przy parkingu znajduje się węzeł szlaków. My wybieramy kolor zielony, który będzie nam towarzyszył przez najbliższą godzinę. Szybko dochodzimy do doliny, w której płynie Vrazedny Potok. Wokół potoku rośnie zielona trawa i czujemy się jakby to był przynajmniej marzec i przyroda budziła się do życia. Pogoda lubi płatać figle i jak widać kilkunastostopniowe temperatury spowodowały, że roślinność zupełnie nie odczuwa zimowej aury. Nieznacznie tracimy na wysokości i dwukrotnie przekraczamy potok, który tworzy bardzo ładne kaskady. Wędruje się naprawdę bardzo przyjemnie.

Ramzova-  Vrazedny Potok
Ramzova- Vrazedny Potok
Ramzova- mostek nad Vrazedny Potok
Ramzova- mostek nad Vrazedny Potok



Obri Skaly (1082 m n.p.m.)- szczyt z formacjami skalnymi

Dochodzimy do rozwidlenia szlaków zwanego pod Obrimi Skalami. Przyłącza się do nas niebieski szlak wiodący z Lipova Lazne i wraz z nim nabieramy wysokości, by dotrzeć do szczytu Obri Skaly (1082 m n.p.m.), na którym mieści się sporej wielkości formacja skalna, którego wysokość dochodzi nawet do 16 metrów. Rozpościera się z niego ładna panorama na Góry Rychlebskie, Masyw Śnieżnika oraz Jesenik, Lipova Lazne i Horni Lipova. Nam tym razem pozostaje spoglądanie na doliny, bo okoliczne szczyty spowijają gęste chmury. 

Obri Skaly w drodze na Serak
Obri Skaly w drodze na Serak
Chatka przy Obri Skale
Chatka przy Obri Skale

Kierunek? Serak!

Przy Obri Skaly swój bieg kończy zielony szlak i stromym zboczem
z niebieskimi znakami podążamy ku szczytowi Seraka. Przekraczając wysokość ok. 1100 m n.p.m. pojawia się pierwszy śnieg. To efekt całonocnych opadów śniegu, jaki nawiedził Sudety Wschodnie. Po drodze mijamy jeszcze kolejne ciekawe formy skalne, przy których warto się zatrzymać. Z lewej strony dochodzi do nas kolejny szlak wiodący z Lipova Lazne, tym razem ten jest znakowany na żółto. Wędrując po wypłaszczonym terenie docieramy pod schronisko zlokalizowane pod Serakiem. Okolicę nadal spowija mgła, przez którą gdzieniegdzie zaczynają się przebijać promienie słoneczne. Daje nam to niewielką nadzieję na to, że uda nam się wyjść ponad chmury i móc podziwiać piękną panoramę.  

Formy skalne na szlaku za Obri Skaly
Formy skalne na szlaku za Obri Skaly
Droga przy schronisku na Seraku
Droga przy schronisku na Seraku

Chata Jiriho- schronisku z historią w tle

Termometr pod drzwiami Chaty Jiriha na Seraku (1323 m n.p.m.) wskazuje zero stopni Celsjusza. To znak, że trzeba wejść do środka i rozgrzać się herbatą i gorącą zupą. Schronisko na Seraku to drugi po Svycarnej (więcej
o tym schornisku przeczytacie TUTAJ), najstarszy tego typu obiekt w całych Jesenikach. Wzniesiono go w 1888 r., a ziemię pod jego budowę podarował jeden z biksupów wrocławskich- Georg Kapp. Od jego imienia, obecny budynek zwany jest Chatą Jiriha. Spod schroniska rozpościera się bardzo ładna panorama na szczyty Zlatohorskiej Vrchoviny, Gór Rychlebskich oraz na Dolinę Białej Głuchołaskiej. Charakterystycznym elementem architektury, który mieści się przy schronisku jest kamienna dzwonnica, która ma ostrzegać przed schodzącymi w okolicy lawinami. 

Zimowa temparatura przy schronisku na Seraku
Zimowa temparatura przy schronisku na Seraku
W tle schronisko na Seraku
W tle schronisko na Seraku

WYBIERAJĄC SIĘ NA WYCIECZKI W GÓRY NIE ZAPOMNIJ O DODATKOWYM UBEZPIECZENIU, KTÓREGO KOSZT NA JEDEN DZIEŃ TO ZALEDWIE 2- 3 ZŁ! UBEZPIECZENIE TURYSTYCZNE MOŻESZ ZNALEŹĆ TUTAJ

Inwersja i piękne widoki na szczycie Keprnika

Półgodzinna przerwa w schronisku i postanawiamy ruszyć w kierunku góry Keprnik (1423 m n.p.m.). Była to druga trafiona decyzja dzisiejszego dnia (zaraz po wyjeździe w góry:)) Nad nami pojawia się błękitne niebo, docierają do nas kolejne promienie słoneczne, a pod nogami mamy coraz więcej śniegu:) Docierając do charakterystycznych skał, które mieszczą się na szczycie Keprnika możemy podziwiać przepiękną inwersję. Nad nami świeci Słońce, a gdzie się nie obejrzymy, to dookoła nas rozciąga się niezmierzone morze mgieł. Przepięknie stąd wygląda Pradziad i masyw Vysoka Hole, a także górny zbiornik elektrowni wodnej Dlouha  Strane. Ponadto, możemy spoglądać na pobliską Vozkę, Cerveną Horę, a z drugiej strony na Serak, i chatę Jiriho, z której to dopiero co przyszliśmy. W oddali majaczy Śnieżnik oraz masyw Trójmorskiego Wierchu. Chciałoby się tutaj zostać na dłużej. Takiego spektaklu w górach dawno nie widzieliśmy, jest pięknie! 

Inwersja na Keprniku
Inwersja na Keprniku



Keprnik- widok na Vozke
Keprnik- widok na Serak i schronisko
Keprnik- widok na Serak i schronisko
Keprnik- widok na Pradziada
Keprnik- widok na Pradziada
Formacja skalna na Keprniku
Formacja skalna na Keprniku
Maciek i MaNa na Keprniku ;)
Maciek i MaNa na Keprniku 😉

Końska Ścieżka (Konska Cesta)

Spędzamy na szczycie Keprnika sporo czasu, ale niestety musimy w końcu podjąć decyzję o powrocie. Początkowo wracamy po własnych śladach, ale na rozejściu pod Serakiem nie kierujemy się ku schronisku tylko wybieramy czerwone znaki, które wyprowadzą nas w kierunku Cernavy (1064 m n.p.m.). Droga, którą teraz wędrujemy nazywana jest “Końską ścieżką”. Wszystko ze względu na fakt, że pod koniec XIX w. i na początku XX w. podążały tędy wozy zaprzężone w konie. Dla zwierząt musiał to być ogromny wysiłek. Z tego względu trasa wyłożona jest kamieniami, jednak w wielu miejscach jest już bardzo zniszczona. Po drodze mijamy taras widokowy, nazwany Konska Vyhlidka. Z tablicy informacyjnej dowiadujemy się, że był to punkt, w którym konie mogły choć na chwilę odpocząć, gdy zmierzały ku szczytowi. 

Konska Vyhlidka
Konska Vyhlidka

Najdłuższy stok narciarski w Czechach

Dochodzimy do Cernavy. Tutaj po zimie już nie ma żadnego śladu. Jest mgła, zaczyna mżyć deszcz. Przechodzimy obok pośredniej stacji wyciągu krzesełkowego, którym można się dostać w pobliże szczytu Seraka. Wyciąg otwarty w 1981 r. w dwóch odcinkach ma łącznie 3200 m długości. Co ciekawe, wzdłuż niego znajduje się najdłuższy stok narciarski w całych Czechach, którego długość opiewa na niecałe 4 kilometry. Jednak, jego nachylenie nie jest zbyt duże, więc nadaje się idealnie do nauki jazdy na nartach. 

Leśna mglista ścieżka do Ramzovej
Leśna mglista ścieżka do Ramzovej

Zima została tylko we wspomnieniach

Zmierzamy ku Ramzovej. W szaro-mglistej atmosferze dochodzimy wzdłuż wcześniej wspomnianego wyciągu do parkingu. Mówiliśmy coś na temat, że śniegu jest tak mało, że nie ma co liczyć na białe szaleństwo? No to się myliliśmy! Młody Czech postanowił wnieść swoją deskę snwoboardową na górę i zjechać na niej po pozostałych płatach śniegu! To się nazywa pasja!:) A my po 15 kilometrach w nogach wsiadamy do samochodu. Szczęśliwi, że mogliśmy po raz kolejny mogliśmy podziwiać piękno przyrody, która cały czas nas zaskakuje:) 

Wspólne selfie z Keprnika
Wspólne selfie z Keprnika

Wpis o zimowym Seraku znajdziecie także TUTAJ, a o szlaku na Keprnik od Cervonohorskiego Sedla strony przeczytacie TUTAJ.



You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *