Góry Złote Korona Gór Polski Sudety W góry z dzieckiem

Góry Złote: Kowadło z Bielic (KGP, szlak, mapa, zdjęcia) [W góry z dzieckiem]

Na szczycie Kowadła
Na szczycie Kowadła

Bielice to urocza wieś położona w Górach Złotych, do której prowadzi zaledwie jedna droga wiodąca od strony Stronia Śląskiego. Historia tej miejscowości sięga XVIII wieku, chociaż najlepsze dla niej czasy przypadły na przełom XIX i XX wieku. Wtedy, to po wykupie wsi przez Mariannę Orańską stała się ona ważnym punktem na mapie turystycznej Ziemii Kłodzkiej. Przybywali tutaj kuracjusze z Lądka- Zdrój, którzy udawali się z Bielic w Jeseniki. Wycieczki prowadzili wykwalifikowani przewodnicy, a dużą popularnością cieszyły się wędrówki na nartach biegowych. Niestety po II wojnie światowej wieś opustoszała, a ludność napływowa zajęła zaledwie kilka gospodarstw. Bielice od kilkunastu lat odzyskują powoli miano miejscowości agroturystycznej. Mieści się tutaj kilka pensjonatów (ze słynną Chatą Cyborga na czele), wyciąg narciarski, a także bogata sieć szlaków turystycznych. Wielu turystów przybywa tutaj, by odnaleźć ciszę i spokój, a tego w Bielicach nie brakuje. 

Gdzie w góry z Bielic? 

Bielice leżą w Dolinie Białej Lądeckiej, która rozdziela Góry Złote od Gór Bialskich (wielu takiego rozdziału nie akceptuje, ale ten wątek już wielokrotnie poruszaliśmy na naszym blogu, więc nie będziemy się powtarzać). To gwarantuje, że znajdujemy się w samym sercu Sudetów Wschodnich, a więc możliwości na górską wycieczkę mamy naprawdę ogromną ilość! Najczęstszymi wybieranymi kierunkami są szczyty zaliczane do Korony Gór Polski: Kowadło (989 m n.p.m.) oraz Rudawiec (1112 m n.p.m.). Ciekawą opcją jest także zdobycie Czernicy, na której znajduje się wieża widokowa oferująca niesamowite widoki, m.in. na Masyw Śnieżnika (więcej o tej wycieczce przeczytacie TUTAJ), a także wędrówka ku czeskiemu schroniskowi Paprsek, w którym można zasmakować niesamowitych knedlików z borówkami. W kierunku północnym natomiast można ruszyć na Czartowiec i odwiedzić malowniczą, lecz opuszczoną wieś Hranicky (więcej o tym rejonie Gór Złotych przeczytacie TUTAJ). Dla bardziej wytrwałych wędrowców z Bielic można także ruszyć na szlaki Masywu Śnieżnika. Jak widzicie wybór szlaków jest ogromny i nawet w tak niepozornej miejscowości jak Bielice można spędzić kilkudniowy, górski urlop, zupełnie się nie nudząc. 

No to ruszamy na Kowadło!
No to ruszamy na Kowadło!
Początek zielonego szlaku na Kowadło
Początek zielonego szlaku na Kowadło

Gdzie zaparkować samochód?

W Bielicach mamy kilka możliwości zaparkowania samochodu. Duże parkingi znajdują się przy wyciągu narciarskim, a także w pobliżu pętli autobusowej (na regularne kursy komunikacji publicznej, jednak tutaj nie liczcie). Minusami tych parkingów jest to, że trzeba przejść kilkaset metrów do najpopularniejszych szlaków wiodących na Kowadło i Rudawiec. Dlatego, większość zmotoryzowanych turystów udaje się aż pod granicę lasu, gdzie obok leśniczówki znajdują się miejsca postojowe dla ok. 10 samochodów. Podobno, w szczycie sezonu miejsca dla turystów na swoim podwórku udostępnia jeden z gospodarzy (koszt parkingu 10-15 zł), jednak w trakcie naszych wizyt w Bielicach nie było jeszcze takiej potrzeby by właśnie tam parkować. 

Parking zlokalizowany najbliżej węzła szlaków
Parking zlokalizowany najbliżej węzła szlaków

Zielonym szlakiem na Kowadło

Tym razem z Bielic ruszymy na krótką wycieczkę na Kowadło. Z parkingu zlokalizowanego w pobliżu leśniczówki na ten szczyt jest zaledwie niecałe 3 kilometry, a czas jaki powinniśmy przeznaczyć na dotarcie do celu to ok. 1 godzina. W samochodzie czeka nas już tradycyjny proceder: karmienie, przebieranie no i pakowanie Tosi do chusty. Następnie szybko odszukujemy zielone szlakowskazy, które będą nam dzisiaj towarzyszyć podczas całej wycieczki. Po lewej stronie mamy leśniczówkę, a zaledwie kilkadziesiąt metrów dalej nasz szlak odbija w lewo i od razu zaczyna wznosić się ku górze. Wędrujemy wygodną, szeroką ścieżką, którą spokojnie można również udać się na spacer z wózkiem dziecięcym. Niestety okolicę spowija mgła, a szkoda bo wystarczyłoby się tylko odwrócić do tyłu, by cieszyć się pięknym widokiem z Czernicą w roli głównej. Nam jednak pozostaje podziwianie otaczających na drzew, co oczywiście najbardziej przypadło do gustu Tosi;) 

Zielonym szlakiem ku szczytowi
Zielonym szlakiem ku szczytowi
Krajobraz niczym z Opowieści z Narni
Krajobraz niczym z Opowieści z Narni

W pewnym momencie szeroka ścieżka podąża dalej prosto, a nasz szlak skręca ostro w prawo. Robi się bardziej stromo, a okraszone szadzią drzewa tworzą scenerię niczym z kinowego hitu “Opowieści z Narnii”. Tosia, chyba jednak zdecydowanie woli kolor zielony, bo widząc wszystko dookoła w bieli, zapadła w błogi sen. W takich okolicznościach przyrody docieramy do granicy polsko- czeskiej, gdzie dochodzi do nas szlak koloru żółtego, który wiedzie z Przełęczy Trzech Granic (to właśnie ona jest granicą między Górami Złotymi a Bialskimi). Teraz wraz z tym szlakiem czeka nas ostateczne podejście na Kowadło, które zajmuje nam raptem 10 minut.

Wzdłuż granicy polsko- czeskiej na szczyt Kowadła
Wzdłuż granicy polsko- czeskiej na szczyt Kowadła

Na szczycie Kowadła

Na szczycie Kowadła jesteśmy świadkami ciekawego zjawiska- nad nami rozpościera się błękitne niebo i świeci Słońce, a wokół nas wisi mgła. Jeszcze tylko widma Brockenu w tym wszystkim brakuje:) Najwyższy wierzchołek Gór Złotych jest zalesiony i nie oferuje żadnych widoków. Znajduje się tutaj tylko tabliczka z nazwą szczytu, skrzyneczka z pieczątką, a także kilka skałek, na których można przysiąść i chwilę odpocząć. My cykamy pamiątkowe zdjęcie, bo jakby nie liczyć to już 8. szczyt zaliczany do Korony Gór Polski, na jakim meldujemy się z Tosią. Jak na 20 tygodniowe dziecko, to robi nam się całkiem niezła średnia…;) 

Zalesiony szczyt Kowadła
Zalesiony szczyt Kowadła

Po kilkunastu minutach spędzonych na szczycie i krótkiej rozmowie z innymi góromaniakami, którzy do tej pasji zarażają swoją 6-letnią córkę, udajemy się w drogę powrotną do Bielic. Maszerujemy po własnych śladach i po zaledwie 35 minutach znów jesteśmy przy swoim samochodzie.

Tosię w górach nigdy humor nie opuszcza;)
Tosię w górach nigdy humor nie opuszcza;)

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *