Beskid Śląski Beskid Śląśki Korona Gór Polski W góry z dzieckiem

Beskid Śląski: Skrzyczne z Lipowa Ostre (KGP, szlak, mapa, zdjęcia)

Pod Schroniskiem Skrzyczne
Pod Schroniskiem Skrzyczne

Beskid Śląski jest dla nas wyjątkowym pasmem górskim. To tutaj się poznaliśmy, tutaj przemierzaliśmy pierwsze, wspólne szlaki. Teraz, w to pasmo górskie ruszamy z naszą córką, Tosią, a na cel tym razem obieramy najwyższy jego szczyt- Skrzyczne (1257 m n.p.m.). Jego wierzchołek osiągaliśmy już kilkukrotnie, jednak nigdy nie wędrowaliśmy na niego rozpoczynając wycieczkę w Lipowej. Wieś ta znajduje się,  pomiędzy Bielsko-Białą, a Żywcem, a szlaki z niej wychodzącą mogą nas zaprowadzić nie tylko na Skrzyczne, ale i na Malinowską Skałę, czy na Baranią Górę. 

Skąd wyruszyć na Skrzyczne?

Do Lipowej dojeżdżamy tuż przed 10 rano. Samochód pozostawiamy na darmowym parkingu zlokalizowany w Dolinie Zimnika, tuż obok węzła szlaków. Spokojnie zaparkuje tutaj 50-60 samochodów, jednak z pewnością w słoneczny, wolny od pracy dzień znaleźć tutaj miejsce dla swojego auta może być ciężko. Tak już jest z Tosią, że czasami zebranie się do wyjścia zajmuje nam więcej czasu niż zwykle (przebieranie, karmienie, znów przebieranie- no tak już jest z dziećmi). Tym razem ten proceder zajął nam prawie godzinę… Na szczęście szlak nie jest zbyt długi, więc nie zniechęciło nas to do zmiany naszych pierwotnych planów. 

Jaki szlak wybrać?

Szybko odnajdujemy niebieskie znaki szlaku, które będą nam dzisiaj towarzyszyły przez cały dzień. Od początku towarzyszy nam śnieg, który zalega na ścieżce którą wędrujemy, a coraz większe jego ilości dosypują nam z nieba. Szlakowskazy mówią, że na szczyt Skrzycznego mamy przynajmniej 2 godziny wędrówki. Natalia stwierdza, że musimy przyspieszyć, by czas ten maksymalnie skrócić, aby spokojnie powrócić przed zmrokiem. Trasa od początku nie ułatwia nam tego zadania. Oprócz tego, że jest ślisko (na szczęście mamy na butach raczki, co znacznie ułatwia nam marsz) to na dodatek od razu robi się dość stromo. 

Niebieskim szlakiem na Skrzyczne
Niebieskim szlakiem na Skrzyczne
Tulaski do małego kaloryfera :D
Tulaski do małego kaloryfera 😀

Jak wygląda szlak na Skrzyczne?

Szlak początkowo nie jest zbyt przyjemny. Jego nachylenie jest dość spore, spod śniegu wystają kamienie, a i widoków brak. Jedynie na początku szlaku mamy możliwość spoglądnąć przez chwilę na Kotlinę Żywiecką oraz szczyty Beskidu Małego. Dopiero w okolicach Hali Jaskowej szlak zaczyna się wypłaszczać, a i widoki stają się również ciekawsze. Jej nazwa pochodzi od nazwiska Jasek- rodziny, do której ta ziemia należała przez kilkaset lat. Ilość śniegu pod naszymi nogami stale wzrasta, a przez to idzie się wygodnie, a gdy spojrzymy w lewo to dodatkowo wyrasta nam piękna panorama na Magurkę Radziechowską, czy Malinowską Skałę. 

Początek niebieskiego szlaku
Początek niebieskiego szlaku
Widoki z podejścia na Skrzyczne
Widoki z podejścia na Skrzyczne w kierunku Beskidu Małego
Hala Jaskowa
Hala Jaskowa

Widoki z podejścia na Skrzyczne

Po ok. godzinie od opuszczenia samochodu wychodzimy poza granicę lasu. Dzięki temu widoki jakie rozpościerają się wokół nas są coraz to piękniejsze. Widzimy nie tylko najbliższe otaczające nas szczyty, o których wcześniej wspomnieliśmy ale i Kotlinę Żywiecką z Jeziorem Żywiecki, a także szczyty Beskidu Małego. Gdyby nie to, żę sypie śnieg to pewnie byśmy podziwiali panoramę na najwyższe szczyty Beskidu Żywieckiego: Pilsko i Babią Górę, a nawet na Tatry. Niestety, tym razem nie dane nam jest, by oglądać tak wspaniałe widoki, więc skupiamy się na stawianiu kolejnych kroków, dzięki którym po 90 minutach marszu osiągamy szczyt. Mimo, że po drodze nie spotkaliśmy zbyt wielu turystów to na wierzchołku Skrzycznego jest ich już całkiem sporo. Mimo pandemii, najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego jest oblegany przez fanów dwóch desek, a także turystów, którzy dostali się tutaj przy pomocy wyciągu narciarskiego. 

Widok z podejścia na Skrzyczne z Doliny Zimnika
Widok z podejścia na Skrzyczne z Doliny Zimnika
Widok w kierunku Jeziora Żywieckiego
Widok w kierunku Jeziora Żywieckiego
Widok na pochłonięte chmurą szczyty Beskidu Żywieckiego
Widok na pochłonięte chmurą szczyty Beskidu Żywieckiego

Chwila wytchnienia w schronisku

Szybkie foto pod tabliczką z nazwą i wysokością szczytu i idziemy do schroniska, żeby się trochę ogrzać, przebrać Tosię i ją nakarmić. Schronisko, którego historia sięga 1930 roku jest ulokowane tuż pod wierzchołkiem Skrzycznego. Oprócz obszernej sali jadalnianej, na uwagę zasługuje potężny taras, z którego rozpościerają się widoki na Baranią Górę, Magurkę Radziechowską, czy Malinowską Skałę. W schronisku spędzamy kilkadziesiąt minut, gdyż ogarnięcie Tosi i napełnienie naszych brzuszków trochę zajmuje. Pielucha przebrana, żołądki wypełnione po brzegi, jeszcze szybkie przybicie pieczątek i możemy ruszać w drogę powrotną do Lipowej. 

Szybkie selfie pod szczytem
Szybkie selfie pod szczytem
Prostowanie nóg w schronisku
Prostowanie nóg w schronisku
Ochraniacz na Dziudziutka ze starej kurtki p/deszczowej
Ochraniacz na Dziudziutka ze starej kurtki p/deszczowej

Droga powrotna do Lipowej

Wracamy tą samą trasą, którą podążaliśmy do góry. Śnieg sypie coraz bardziej, a przez to widoki jakie jeszcze się rozpościerały ok. godziny temu, zupełnie się zatarły. Plusem jest natomiast to, że idziemy po świeżym puchu i nie musimy obciążać naszych stawów na nierównym podłożu. Z tego właśnie względu wydaje nam się, że wędrówki zimowe są nawet łatwiejsze niż te letnie, oczywiście gdy nie musimy się przedzierać przez zaspy;) Droga powrotna zajęła nam niewiele ponad 60 minut i znów zameldowaliśmy się w Lipowej. Przy parkingu śniegu jest jakby mniej niż rano. Szkoda, że zima została w górze, a my musimy wracać do szarej codzienności.

Chustotatuś na szlaku
Chustotatuś na szlaku

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *