Alpy Alpy Julijskie Europa Słowenia

Alpy Julijskie: Triglav, święta góra Słoweńców

Triglav (2864 m n.p.m.)- to najwyższy szczyt Słowenii, a także Alp Julijskich. Jest uznawany przez Słoweńców za świętą górę i przez to przyjęło się, że każdy Słoweniec musi ją zdobyć przynajmniej raz w roku. Znalazła ona swoje miejsce nawet w godle państwowym. Przez to Triglav należy do najbardziej obleganych gór w Alpach Julijskich. My, mimo to, też go chcieliśmy zdobyć! 

Start: Aljazev Dom
Cel: Triglav przez Tominskova Pot, powrót ferrata pot cez Prag
Odległość: 17,5 km
Link do śladu GPS: https://www.traseo.pl/trasa/alpy-julijskie-triglav

Na szczycie Triglava
Na szczycie Triglava

Droga do Aljazev Dom wcale nie taka prosta

Za punkt startu obraliśmy parking przy schronisku Aljazev Dom (1015 m n.p.m.) w Dolinie Vrata. Aby się tutaj dostać należy z Mojstrany przejechać 10 kilometrów właśnie przez tą dolinę. A droga ta jest okropna. Wąska, z podjazdami, a w szczególności dziurawa, przypominająca nasze polne… Droga na Przełęcz Mangartską przy niej to była autostrada 😀 Przecierpieliśmy tą jazdę i parkujemy przed samym schroniskiem. Mimo, że na zegarku dopiero jest 5.45, a Słońce jeszcze nie wstało, to ciężko tutaj znaleźć wolne miejsce parkingowe. Wciskamy się pomiędzy inne samochody i długo nie zwlekając żwawym krokiem ruszamy na podbój Triglavu! 

Triglav mówi "dzień dobry"
Triglav mówi “dzień dobry”

Pierwsze spojrzenie na ścianę Triglava!

Po pokonaniu kilkuset metrów naszym oczom ukazuje się Ona! Sławna, północna ściana Triglavu, której ściany opadają ponad 1000 metrów w dół do doliny, którą właśnie wędrujemy. Widok niesamowity! Mijamy schronisko Aljazev Dom i docieramy do miejsca, w którym stoi bardzo ciekawy pomnik poświęcony partyzantom górskim z II wojny światowej. To duży metalowy karabinek przytwierdzony do pręta wbitego w skale. Właśnie przy nim skręcamy w lewo, gdyż kierunkowskazy wyraźnie wskazują, że jest to droga, która poprzez ferratę Tominskova Pot zaprowadzi nas wprost pod ścianę Beginjskiego Vrchu. 

Poranne widoki z podejścia pod Tamonva Pot
Poranne widoki z podejścia pod Tominskova Pot

Gdzie ta ferrata?

Szlak od samego początku jest bardzo stromy. My jednak trzymamy mocne tempo, by wyrobić się ze zdobyciem szczytu i powrotem z niego bez problemu przed zachodem Słońca. Mija pół godziny, 45 minut, godzina, a ferraty nadal nie widać… My mamy za sobą 600 metrów przewyższenia, a nasze uprzęże i lonże nadal pozostają w plecakach. Kolejne 30 minut i oto naszym oczom ukazują się pierwsze liny. To znak, że powinniśmy założyć nasz sprzęt ferratowy, nie zapominając o tym by na głowie obowiązkowo pojawił się kask Tak też właśnie czynimy. 

Zakładamy sprzęt ferratowy
Zakładamy sprzęt ferratowy

“Starcie” z Tominskova Pot

Trudność ferraty Tominskova Pot wyznaczona jest na C, czyli “trudna”. Naszym zdaniem to trochę za dużo, a poziom trudności to raczej typowe B. Wiele osób spotkanych na trasie nie przypinało się do lin, a trafiali się również tacy, którzy nie mieli nawet wymaganego sprzętu. Kilka kominków, trudniejsze przejście żlebu oraz eksponowany trawers, a do tego progi skalne, liczne uskoki i już możemy meldować się na piargowej ścieżce. Dochodzi do nas szlak wiodący ferratą pot cez Prag, którą mamy w planach wracać. 

Pod ścianą Bohinjskego Vrchu
Pod ścianą Bohinjskego Vrchu

Pod ścianami Begunjskiego Vrchu

Teraz, trudnym, piargowym terenem dochodzimy na próg kotła polodowcowego, który znajduje się tuż pod potężną ścianą Begunjskego Vrchu (2164 m n.p.m.). Oglądając się do tyłu możemy spoglądać ponadto na piękne wierzchołki Skrlaticy (2740 m n.p.m.), Stenaru (2504 m n.p.m.), czy Dolkovej Spicy (2591 m n.p.m.). Niestety Triglav pochłonął chmurę, której nie chce wypuścić. Po chwili przerwy i wzdychaniu nad wspaniałą panoramą, ruszamy po bardzo ciekawym terenie, po którym stosunkowo niedawno snuł się jeszcze lodowiec. 

Południowa ściana Bohinjskego Vrchu
Południowa ściana Bohinjskego Vrchu

Polem polodowcowym pod Kredaricę

Całe pole polodowcowe jest niezwykle ciekawe. Płaskie, potężne skalne płyty, poprzecinane licznymi szczelinami robią na nas ogromne wrażenie. Pierwszy raz spotykamy się z tego typu miejscem. Początkowo idziemy bez większych trudności. Dopiero przed samym schroniskiem, gdy trawersujemy zbocze Kredaricy (2539 m n.p.m.), zaczynają towarzyszyć nam liny i pręty.

Na polu polodowcowym
Na polu polodowcowym
W drodze do schroniska
W drodze do schroniska

Łapiemy oddech w schronisku

Po 4 godzinach od opuszczenia parkingu w Dolinie Vraty meldujemy się przy schronisku Triglavski Dom na Kredaricy. Potężny budynek kryje w sobie 140 miejsc noclegowych, z których chętnie korzystają ci, którzy rozkładają akcję górską, pt. “Triglav” na dwa dni. My się do nich nie zaliczamy, więc po półgodzinnej solidnej dawce odpoczynku ruszamy ku szczytowi. Przed schroniskiem właśnie ląduje śmigłowiec, który zabiera ratowników stacjonujących w pobliżu i ruszają oni na akcję. 

Dom na Kredaricy
Dom na Kredarici
Startujący do akcji ratunkowej śmigłowiec
Startujący do akcji ratunkowej śmigłowiec
Przed wyjściem na szczyt
Przed wyjściem na szczyt

Trudna droga na szczyt

Patrzymy w stronę pochłoniętego w chmurze Triglava. Według szlakowskazów mamy być na jego szczycie za godzinę. Wydaje się być to trochę nierealne, gdy spojrzymy z jaką drogą przyjdzie nam się zmierzyć. Początkowo schodzimy w dół, by dojść do podstawy ściany Malego Triglava (2725 m n.p.m.). Od tego momentu szlak ostro wznosi się ku górze. Pojawiają się sztuczne ułatwienia w postaci prętów, lin, czy klamr i stopni. Do lin warto się przypiąć zwłaszcza, gdy mijamy się z osobami schodzącymi z góry. Nam się poszczęściło, gdyż ruch na najwyższy szczyt Słowenii wcale nie był zbyt duży. Dzięki temu całkiem żwawo nabieramy kolejne metry wysokości. W pewnym momencie dochodzi do nas szlak wiodący ze schroniska Dom Planika, a my pochodzimy pod Malego Triglava. Następnie trawersujemy granią przejście w kierunku głównego szczytu. Tutaj jest najbardziej ciasno. Ludzie chcący przejść z góry powodują, że niejednokrotnie musimy przechodzić na drugą stronę liny, by ich przepuścić. 

Trawers granią pomiędzy Malym Triglavem, a Triglavem
Trawers granią pomiędzy Malym Triglavem, a Triglavem

Triglav zdobyty!

Ku naszemu zaskoczeniu równo po godzinie od opuszczenia schroniska meldujemy się na szczycie! Niestety na żadne górskie widoki liczyć nie możemy, gdyż cały szczyt spowija gęsta chmura. Możemy spoglądać tylko i jedynie na wieszczki- tutejsze ptaki, które bez skrupułów podlatują do turystów. Na szczycie stoi również bardzo charakterystyczna budowla- Aljazev Stolp, wzniesiona w 1895 r. przez Jacoba Aljazeva. Miała ona być schronieniem dla turystów w przypadku załamania się pogody. Sam Aljazev był księdzem w lokalnej parafii. Upodobał on sobie jednak Triglav na tyle, że w 1889 r. odkupił on szczyt, by znalazł się on w słoweńskich rękach. Przy wieży Aljazeva każdy chce mieć zdjęcia, mamy je i my:) 

Przy Aljazev Stop
Przy Aljazev Stop
Przy Aljazev Stop
Przy Aljazev Stop

Dolina Vraty z pięknymi widokami

Chwila spędzona na szczycie i postanawiamy ruszyć na dół. Tym razem w przeciwnym kierunku idzie jeszcze więcej turystów, więc nasz czas zejścia wydłużył się do 1 h i 15 min. Znowu robimy sobie przerwę w schronisku. Wspomniani wcześniej ratownicy górscy czekają z poszkodowaną na transport, który zapewni im bezpieczny powrót na dół. My natomiast, przy popołudniowym posiłku, delektujemy się widokami na szczyty otaczające Dolinę Vraty. Jest pięknie, szkoda tylko, że Triglav dalej pozostaje w chmurach. 

W kierunku Doliny Vraty
W kierunku Doliny Vraty
"Jak tam zejść????!!!!!"
“Jak tam zejść????!!!!!”
Na zboczach Kredaricy
Na zboczach Kredaricy
Na polu polodowcowym
Na polu polodowcowym

Piargi, piargi, ach te piargi…

Ruszamy w drogę powrotną. Początkowo po swoich śladach maszerujemy po polu polodowcowym, a gdy dochodzimy na piargi pod Bohinsjkim Vrchem wybieramy trasę przez ferratę pot cez Prag. Początkowo musimy się zmierzyć z piargowym zejściem, które zaprowadzi nas do pierwszego, trudniejszego progu skalnego, które ubezpieczone jest prętami i klamrami. Po pokonaniu kolejnych 200 metrów wysokości, staje nam się zmierzyć z dużo większym progiem, który dodatkowo ubezpieczony jest w liny. Dla własnego bezpieczeństwa warto się nie wpiąć. Tutaj kończy się ferrata, której trudność oceniana jest na A/B (zdecydowanie się z nią zgadzamy) i rozpoczyna się, długie męczące i o wiele dla nas trudniejsze niż ferrata zejście do Doliny Vraty. Serpentynami, przez skalne i piargowe podłoże podążamy w jej kierunku.. Jest niezwykle stromo, co niestety odczuwają negatywnie nasze kolana. Upragniona dolina pojawia się po prawie 2 godzinach zmagań ze stromym zboczem. 

Przed nami zejście po piargach
Przed nami zejście po piargach
Ferrata pot cez Prag
Ferrata pot cez Prag

Ostatnie spoglądniecie na króla Julijców

Teraz już łagodną ścieżką przemierzamy obok kilku krów pasących się w pięknych okolicznościach przyrody. Przemierzamy jeszcze przez bardzo interesujący las, gdzie głazy są porozrzucane posród rosnących drzew, a następnie znów znajdujemy się przy pomniku w kształcie karabinku. Odwracamy się do tyłu, a tam znów poraża nas potęga Triglava, który tak jak rano nie jest przykryty żadną chmurą. My to mamy szczęście… Zaglądamy jeszcze do schroniska Aljazev Dom i kierujemy się do samochodu. Całość wycieczki zajęła nam 12 godzin, jednak wymęczyła nas niemiłosiernie, ale dała mnóstwo satysfakcji ze zdobytego szczytu:)

Dolina Vrata
Dolina Vrata

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *